Teraz jest niedziela, 10 stycznia 2021, 20:24

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 82 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: poniedziałek, 7 września 2020, 12:12 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 5 października 2011, 11:39
Posty: 1340
Wiek: 54
Lokalizacja: Ełk
No to zaraz koniec?

_________________
Pozdrawiam Krzysiek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: poniedziałek, 7 września 2020, 12:52 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
Widzę Krzysztofie, że oprócz demonstrowanych umiejętności modelarskich, które to umiejętności autentycznie podziwiam i choć to brzydkie, zazdroszczę Ci ich, to widzę, że masz jeszcze właściwe /jak dla mnie ;) / poczucie humoru i bardzo fajnie!
W mej relacji, dotyczącej historii już minionej i dziejącej się w początku tego roku, jest jeszcze całkiem sporo różnych faktów i fakcików, a końca prac, jak nie było widać, tak nadal nie widać, bo aktualnie przy modelu kompletnie nic się nie dzieje. Tak więc będę nadal relacjonował to, co do tej pory udało mi się zrobić i kiedyś jasno napiszę: na tym prace stanęły. A kiedy ruszę z faktycznym wykończaniem modelu, także jasno to zasygnalizuję. Na razie poczyniłem bardzo poważne rozmowy nt. "załogantów" do mego modelu, a to już duże COŚ!


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: środa, 9 września 2020, 10:41 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
Napisałem wcześniej o szczegółach i szczególikach. Do jednych z nich należało zrobienie dysz Venturiego, w jakiś sposób podobnych do tych oryginalnych.
Wymyśliłem, że chyba najprostsze będzie ich wytoczenie z aluminium, ale do takiego toczenia był potrzebny fachowiec, a ja, nawet dysponując stosowną maszynką, do takich fachowców zupełnie się nie zaliczam. Zwróciłem się więc z zapytaniem i prośbą do naszego formowego prawdziwego fachowca od obróbki skrawaniem, czyli RomanaJ i otrzymałem Jego deklarację, że zrobi mi te dyszki. Zrobiłem więc odręczny ich szkic z podaniem wymiarów z oryginałów i przesłałem fotkę tych elementów z mej „mądrej książki”

Załącznik:
v1.jpg
v1.jpg [ 91.03 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


Roman przerobił to na „gotowy produkt” /jeszcze raz Szanowny Romanie moje serdeczne dzięki za pomoc i pracę/ , który do mnie dojechał i tak się prezentował po wyjęciu z paczuszki:

Załącznik:
v2.jpg
v2.jpg [ 40.4 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


Zaraz – potem zagruntowałem to podkładem do alu

Załącznik:
v3.jpg
v3.jpg [ 77.89 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


i po wyschnięciu pomalowałem czarnym matem.

Załącznik:
v4.jpg
v4.jpg [ 88.97 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


Nie minęło mało-wiele a dyszki były gotowe do zamontowania na kadłubie modelu. Teraz już po ich zamontowaniu, okazuje się, że te małe dyszki także myszą mieć drugi kołek/śrubkę stabilizującą pozycję poziomą, gdyż wisząc na jednej śrubie, pod wpływem drgań, dyszka się obraca i nie jest w podłużnej osi kadłuba. To się powinno szybko poprawić.

Załącznik:
v5.jpg
v5.jpg [ 56.17 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


Ale aby można było te dyszki do kadłuba przymocować, cały kadłub powinien na ich przyjęcia także być gotowy. Tu się znowu chronologia występowania tych fakcików myli, ale proszę, nie przejmujcie się tym, bo ważne, że coś przy modelu się działo, w przeciwieństwie do czasu, kiedy to teraz piszę. Wszystko leży odłogiem i czeka, a „pan modelarz” najlepiej się czuje w takim położeniu i w wśród takiej kompanii:

Załącznik:
d29.03.jpg
d29.03.jpg [ 50.99 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


To działo się pod koniec marca, ale i w maju mnie naszło i się niejako powtórzyło:

Załącznik:
d14.05.jpg
d14.05.jpg [ 62.97 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


Tak więc, wracając do kadłuba, potrzebna była maska wykonana z żywicy i maty szklanej. Kopyto sobie „wystrugałem”, ale nie miałem śmiałości /i pomyśleć, że taki „duży” chłopczyk, a nie ma śmiałości…/ zabrać się za to żywicowanie samemu. I powiem Wam szczerze dlaczego: w zamierzchłej przeszłości miałem , jak wtedy dla mnie, doskonałe auteczko co „Moskwicz 412” się nazywało. Miało ono w przednich błotnikach, nad lampami głównymi takie „sprytne” wnęki, że wszystko tam się gromadziło, a błoto, z solą i wodą, w szczególności. I w tych miejscach błotniki mi najnormalniej przegniły, a nowych blach dostać nie było można, jak to za komuny najczęściej bywało. I chciałem te dziury sobie zatkać włóknem szklanym i żywicą. Oczywiście próbowałem to zrobić bez zdejmowania tych blach i bez dokładnego ich wyczyszczenia. Nic z tej roboty oczywiście nie wyszło, a ja chyba nabawiłem się awersji do żywicy i włókna szklanego. Udało się w końcu te blach kupić w stolicy i fachowy blacharz mi je wymienił, a mi awersja do dzisiaj pozostała. Ale maska była potrzebna, więc poprosiłem naszego nieocenionego Henia S. ze Sosnowca i Heniu mi zrobił super maseczkę /Jeszcze raz Heniu wielkie dzięki, jeśli tu wchodzisz i czytasz te moje bajdurzenia? /. Pasowała dosłownie od pierwszego przyłożenia do kadłuba i tak się to miało:

Załącznik:
m01.jpg
m01.jpg [ 67.37 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


Później wystarczyło ją przykręcić i pomalować:

Załącznik:
m1.jpg
m1.jpg [ 69.84 KiB | Przeglądane 1149 razy ]



Załącznik:
m2.jpg
m2.jpg [ 80.25 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


i wtedy znowu postawiłem kadłub na kółkach, aby chociaż przez chwilę zobaczyć, jak to będzie sobie stało:

Załącznik:
m3.jpg
m3.jpg [ 71.1 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


I tutaj możemy wrócić do dyszek i ich posadowienia na kadłubie.
A tak sobie są już po zamontowaniu na kadłub modelu:

Załącznik:
v6.jpg
v6.jpg [ 70.52 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


Ponieważ na samej desce balsowej chyba niezbyt długo by się utrzymały , przykleiłem od strony kabiny wzmocnienie sklejkowe, takie:

Załącznik:
v7.jpg
v7.jpg [ 60.53 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


i podobne pod dyszę z lewej strony kadłuba, która tak tam sobie wisi:

Załącznik:
v8.jpg
v8.jpg [ 51.67 KiB | Przeglądane 1149 razy ]


I chyba tyle w dniu dzisiejszym, bo mimo wszystko nie chciał bym Was kompletnie zanudzić tym moim biadoleniem.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: środa, 9 września 2020, 15:12 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 31 marca 2010, 08:00
Posty: 3701
Wiek: 70
Lokalizacja: Pabianice
A biadol sobie, biadol; starsza młodzież tak ma. ;)

_________________
Pozdrawiam
karol


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: czwartek, 10 września 2020, 10:14 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
Jeden z Kolegów stwierdził fakt, że niektórzy tak właśnie na starość maja, że sobie biadolą i ja do takich przypadków – niestety - należę. Ale skoro przynajmniej jeden z Kolegów tak twierdzi i specjalnie mu to nie przeszkadza, to jeszcze chyba troszkę pobiadolić sobie mogę? Pocieszające może być jedynie to, że to moje biadolenie dotyczy faktów, które miały miejsce w coraz mniej odległej historii i jeszcze chwila-moment, a opowiastka się skończy, bo w mym tu relacjonowanym, tegorocznym życiu, zrobi się wiosna i lato, a z nim sezon ogrodniczy i wszelkie prace modelarskie pójdą na plan dalszy. Ale to życie się toczyło i np. stwierdziłem, ze skoro powstaje nowy model, to i trzeba by zastosować w nim także nowe rozwiązania sterowniczo-elektroniczne i w związku z tym zamówiłem sobie i kupiłem nową aparaturę wraz z odbiornikiem. Za dosłownie kilka dni to do mnie dojechało i kosztowało tylko nieco ponad 2 stówki, a ponoć parametrami jest też na dosyć przyzwoitym poziomie, wiec fajnie. Takie to było po wyjęciu z paczki:

Załącznik:
a1.6.jpg
a1.6.jpg [ 51.51 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Kiedy był już odbiornik, to i przystąpiłem do montowania tej całej elektroniki. Wypatrzyłem gdzieś także, że są takie spec koszyczki do wkładania i wyjmowania akumulatorów i cztery sztuki, za grosze, sobie kupiłem i tak do dechy przymocowałem:

Załącznik:
a6.jpg
a6.jpg [ 82.43 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Tą dechą jest podłoga pierwszej kabiny pilota, daleko z przodu przed orczykiem, co widać na obrazku. Pochwaliłem się tym moim „nowatorskim” rozwiązaniem Koledze Wojtkowi, który natychmiast sprowadził mnie na ziemię i oświecił, że takie koszyczki to i owszem się stosuje, ale np. w autkach RC jeżdżących po ziemi i poruszających się w dwóch wymiarach przestrzennych, a nie w trzech, jak to ma miejsce z modelami latającymi. Na ziemi brak przepływu prądu unieruchamia pojazd i tyle. W powietrzu taki brak zasilania grozi natychmiastową kraksą i rozbiciem modelu, tak więc zalecane jest lutowanie połączeń w pakiecie, co też mój „nadworny lutowniczy” w końcu raczył mi zrobić.

Załącznik:
a7.jpg
a7.jpg [ 94.01 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Widać tu także przymocowane do drugiej deski serwo do gazu i zespół zapłonowy do mojej „gwiazdki”. ;)
Myśląc nad tymi wszystkimi mocowaniami, wymyśliłem sobie także „genialne” rozwiązanie, mające w założeniu, amortyzować wibracje silnika, tak, aby nie były one przenoszone bezpośrednio na kadłub, a tym samym i cały model. W „przepastnych zbiorach” moich modelarskich różności znalazłem cztery takie bloki gumowe:

Załącznik:
a1.jpg
a1.jpg [ 93.41 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


I zaraz też przykręciłem poprzez nie silnik do kadłuba.

Załącznik:
a2.jpg
a2.jpg [ 66.01 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Załącznik:
a3.jpg
a3.jpg [ 84.66 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Tym rozwiązaniem nie omieszkałem się pochwalić naszemu nieocenionemu Heniowi, który także od razu sprowadził mnie na ziemię. Stwierdził, że on stosuje taką podkładkę gumową w jednym kawałku, najlepiej zrobioną ze starego kawałka górniczego pasa transmisyjnego, na którym urobiony węgiel przewożony jest na zwałowisko, gdzie sobie czeka nieco lepszej koniunktury i wprawia brać górniczą w konsternację, bo tu leży nasz narodowy, ciężko wydobyty, a setkami ton przyjeżdża stale nowy z różnych zagranic. Ale to tak zupełnie na marginesie.
Nie miałem takiego kawałka płaskiej gumy, ale znalazłem sklepik, gdzie dało się kupić 10 cm x 100 cm odcięte z wałka i o grubości 5 mm, co złożone x 3 dawało dokładnie grubość tych bloczków gumowych, które wyżej pokazałem. Więc wyciąłem 3 prostokąty, posmarowałem butaprenem i wkręciłem w imadło:

Załącznik:
a4.jpg
a4.jpg [ 89.65 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


A po wyschnięciu, obrobiłem tę gumę na kształt i podobieństwo łoża i jednolita podkładka była gotowa.

Załącznik:
a5.jpg
a5.jpg [ 82.83 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Było także w kwietniu docieranie mojego silnika. Jest 12-to sekundowy filmik z tego wydarzenia, ale nie wiem, czy uda mi się go tutaj wstawić i czy będzie widać i słychać, jak pracuje. Pochodził silnik prawie godzinę, najpierw powoli , później nieco szybciej, tak na średnich obrotach, a pod koniec tej godziny dałem mu na chwilę pełną „rurę” i wykręcił na tym śmigle , maksymalnie dużym, zalecanym przez producenta , 6800 RPM, co dawało ogromniasty wicher i pozwalało mieć nadzieje, że może faktycznie ten silnik pociągnie /przynajmniej po lotnisku/ tego mojego „cudaka”.

001 v
Po tym docieraniu , okazało się, że mocowanie pozostałych czterech pseudo cylindrów do łoża silnika zupełnie się nie sprawdziło i musiałem wymyślić inne rozwiązanie. Wyciąłem więc najpierw z kartonu jakieś szablony takiej konstrukcji mocujące atrapę bezpośrednio do kadłuba. I tak mi to najpierw wyszło, a zastosowałem blachę stalową , jako to "trzymadło"

Załącznik:
m1.jpg
m1.jpg [ 85.61 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Później już to pomalowałem, a także osadzałem imitacje rur dolotowych od gaźnika, oraz rur wydechowych. Z takim skutkiem:

Załącznik:
m2.jpg
m2.jpg [ 77.29 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Załącznik:
m3.jpg
m3.jpg [ 91.94 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


Później już nic się nie działo, a popołudniami odpoczywałem po różnych pracach na moim bujaku, przeważnie w towarzystwie nieodłącznego Edka, gdzie np. czytałem ciekawą książkę o historii powstania i odmianach „Spita”, co raczej trochę nudziło mego kocura.

Załącznik:
spit 1.jpg
spit 1.jpg [ 108.82 KiB | Przeglądane 1079 razy ]


A stan obecny modelu obrazuje ta fotka, chyba zresztą już wcześniej pokazana.

Załącznik:
2.jpg
2.jpg [ 2.06 MiB | Przeglądane 1079 razy ]


Jest cała litania kolejnych prac do wykonania, a to: regulacja wychyleń serw od kierunku i wysokości, odpalenie silnika już na fest przymocowanego do kadłuba, wymiana tej fatalnie zrobionej, za ciężkie pieniądze przepłaconej, „czwórki” na kadłubie i wreszcie zrobienie linkowych napędów do kierunku i wysokości , a wreszcie poskładanie modelu w całość i jakieś próby lotniskowe.
I to by było na tyle. Cd w czasie rzeczywistym, mam nadzieję, że wkrótce nastąpi. :P


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: piątek, 11 września 2020, 08:48 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 3 stycznia 2017, 09:32
Posty: 718
Wiek: 39
Lokalizacja: Warszawa
MareX napisał(a):
(...)
Myśląc nad tymi wszystkimi mocowaniami, wymyśliłem sobie także „genialne” rozwiązanie, mające w założeniu, amortyzować wibracje silnika, tak, aby nie były one przenoszone bezpośrednio na kadłub, a tym samym i cały model. W „przepastnych zbiorach” moich modelarskich różności znalazłem cztery takie bloki gumowe:

Załącznik:
a1.jpg


I zaraz też przykręciłem poprzez nie silnik do kadłuba.

Załącznik:
a2.jpg


Załącznik:
a3.jpg


Tym rozwiązaniem nie omieszkałem się pochwalić naszemu nieocenionemu Heniowi, który także od razu sprowadził mnie na ziemię. Stwierdził, że on stosuje taką podkładkę gumową w jednym kawałku, najlepiej zrobioną ze starego kawałka górniczego pasa transmisyjnego, na którym urobiony węgiel przewożony jest na zwałowisko, gdzie sobie czeka nieco lepszej koniunktury i wprawia brać górniczą w konsternację, bo tu leży nasz narodowy, ciężko wydobyty, a setkami ton przyjeżdża stale nowy z różnych zagranic. Ale to tak zupełnie na marginesie.
Nie miałem takiego kawałka płaskiej gumy, ale znalazłem sklepik, gdzie dało się kupić 10 cm x 100 cm odcięte z wałka i o grubości 5 mm, co złożone x 3 dawało dokładnie grubość tych bloczków gumowych, które wyżej pokazałem. Więc wyciąłem 3 prostokąty, posmarowałem butaprenem i wkręciłem w imadło:

Załącznik:
a4.jpg


A po wyschnięciu, obrobiłem tę gumę na kształt i podobieństwo łoża i jednolita podkładka była gotowa.

Załącznik:
a5.jpg




Marku - podstawowe pytanie. Po co Ci taka duża podkładka gumowa skoro z jednej strony i tak skręcasz to sztywnymi śrubami?
Przy takiej konfiguracji drgania i tak będą przenosić się na kadłub przez sztywne śruby. Do tego koniecznie musisz dać nakrętki samohamowne, bo inaczej się odkręcą. Żebyś nie wiem jak mocno skręcał śruby - to zawsze w jednym kierunku będzie miękko a w drugim sztywno.

Co złego było w pierwotnych prawdziwych wibroizolatorach? Że sam silnik mocniej wibrował?

_________________
Pozdrawiam
Przemek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: piątek, 11 września 2020, 14:57 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
Dzięki za uwagi, ale tak: zmieniając te pierwotne gumy na podkładkę, kierowałem się opinią Henia, a ponadto opinią innego Kolegi taką, że te bloczki lubią się rozwulkanizować i silnik sam sobie może polecieć w siną dal. Ponoć komuś spadł na trawę tuż przed startem. Po drugie; śruby mocujące swobodnie przechodzą przez łoże, gumę i ścianę ogniową i tam są dociągnięte nakrętkami, więc wg mnie silnik telepie się wraz z łożem na gumie, a ta dalej jakoś tam drga na sklejce wręgi, oczywiście drgajac z kadłubem, ale sam kadłub może przez to mniej się telepie? Zobaczymy. Teraz, kiedyś, chcę odpalić tak zamocowany silnik na kadłubie i zobaczyć co i jak będzie. Praktyka ponoć najlepszym egzaminatorem różnych wynalazków.

Wysłane z mojego moto e5 plus przy użyciu Tapatalka


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: piątek, 11 września 2020, 15:20 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
PS. Te śruby widoczne na fotce z gotową podkładką mogą faktycznie wprowadzać w błąd. Ja złapałem nimi łoże z gumą "na chwilę" , do pełnego wyschnięcia kleju. Jak napisałem: śruby przechodzą luźno i swobodnie przez wszystkie otwory i wtedy całość z sobą wiążą.

Wysłane z mojego moto e5 plus przy użyciu Tapatalka


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: piątek, 11 września 2020, 15:55 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 3 stycznia 2017, 09:32
Posty: 718
Wiek: 39
Lokalizacja: Warszawa
Jeżeli śruby poprowadzisz tak aby złapać w "gumową" kanapkę łoże i ścianę ogniową to będzie OK.

Gdy jest tak:
nakretka - ściana - guma - łoże - łeb śruby - to będzie drgać jakby nie było gumy

jak zrobisz tak:
nakretka - guma - ściana - guma - łoże - łeb śruby
lub
nakrętka - ściana - guma - łoże - guma - łeb śruby

to powinno odizolować drgania od kadłuba.

_________________
Pozdrawiam
Przemek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: piątek, 11 września 2020, 17:16 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
A to jest bardzo ciekawe, co napisałeś! Muszę bardzo wytężyć te moje ze 3 pozostałe szare komórki, aby to "rozkminić", ale zaczynam "kumać", w czym rzecz. Czyli najprościej było by pod łeb śruby podłożyć dodatkową gumę. Czy dobrze wnioskuję?

Wysłane z mojego moto e5 plus przy użyciu Tapatalka


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: piątek, 11 września 2020, 19:00 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 3 stycznia 2017, 09:32
Posty: 718
Wiek: 39
Lokalizacja: Warszawa
Tak Marku. Wystarczy pod leb sruby lub nakretki podlozyc gume . Wtedy sztywna śruba bedzie ściskać elastyczną kanapkę. Postaram sie to narysować jakos graficznie dla potomnych.

_________________
Pozdrawiam
Przemek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: piątek, 11 września 2020, 20:14 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
No, autentycznie, nie! Dosłownie nie mogę uwierzyć, że naszło mnie takie olśnienie, tak samo z siebie. I proszę, nie myśl sobie, że robię sobie jakieś jaja, czy inne dowcipasy. Po prostu "było mi dane" pojąć Twoja ideę i wielkie dzięki Ci za to, że tak jasno przedstawiłeś istotę problemu. Kiedy tylko zrobię te dodatkowe podkładki gumowe i je zastosuję w praktyce - zaraz tutaj się pochwalę. Niskie ukłony i pełen szacun.

Wysłane z mojego moto e5 plus przy użyciu Tapatalka


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: niedziela, 13 września 2020, 11:59 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 31 marca 2010, 08:00
Posty: 3701
Wiek: 70
Lokalizacja: Pabianice
Dawałem rurkę gumową na śrubę, większe otwory we wrędze. Łoże, podkładka gumowa rurka gumowa we wrędze, podkładka gumowa, podkładka stalowa (trochę większej średnicy), nakrętka. Czyli śruba cały czas w gumie.

_________________
Pozdrawiam
karol


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: niedziela, 25 października 2020, 16:45 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
Dawno, oj dawno w tym temacie nic nie napisałem. Już się poprawiam i skrupulatnie relacjonuję, co też udało mi się zdziałać przy moim modelu. Po pierwsze trzeba było wreszcie wymyślić i zrobić napędy sterów wysokości i kierunku, aby choć trochę były zgodne z oryginałem.
Na poniższej fotce widać te linki napędowe w prawdziwym samolocie

Załącznik:
k2.jpg
k2.jpg [ 70.49 KiB | Przeglądane 707 razy ]


, ale takie rozwiązanie w moim modelu chyba było ponad moje siły i umiejętności i postanowiłem to rozwiązać przy pomocy najzwyklejszych i zarazem , najmniejszych snapów metalowych i „strzemiączek” do zamocowania pary linek. „Strzemiączko” to umożliwia mi regulację siły naciągu i długości linek. Zrobiłem je ze stalowej blachy dachowej o,6 mm i tak sobie były na stole, najpierw jako „półprodukt” przed obrobieniem i ukształtowaniem i nast. gotowe do mocowania;

Załącznik:
k01.jpg
k01.jpg [ 60.89 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Załącznik:
k02.jpg
k02.jpg [ 102.91 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Na tej drugiej fotce widać też zrobiony tak „od ręki” przyrząd do gięcia i formowania tych „strzemiączek”.
Ale fotka pokazująca fabryczne linki napędowe na oryginale, posłużyła mi także do poprawienia fatalnie wykonanej przez „fachowca” czwórki kadłubowej, która bardzo mocno przepłacona tak wyglądała:

Załącznik:
k1.jpg
k1.jpg [ 56.85 KiB | Przeglądane 707 razy ]


A po moje interwencji udało mi się ją taką zrobić:

Załącznik:
k3.jpg
k3.jpg [ 54.67 KiB | Przeglądane 707 razy ]


I już było można zakładać snapy wraz ze „strzemiączkami” we właściwe miejsca:

Załącznik:
k4.jpg
k4.jpg [ 26.73 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Kiedy już sobie tam siedziały, naszła mnie ochota do przymocowania , tak na poważnie , reszty cylindrów mojego silniczka. Musiałem trochę się nagłowić i natrudzić, aby zrobić miejsce na czujnik impulsów do modułu zapłonowego i przykręcić go tak, aby dało się ustawiać kąt wyprzedzenia iskry. Podczas tego przymierzania zerwała mi się jedna z dwóch ścianek podłużnych otworów, umożliwiających przesunięcie tego czujnika. Zrobiłem więc wzmocnienie z cienkiej blaszki aluminiowej i całość na CA zespoliłem. Na fotce widać tę blaszkę, jeszcze przed dopiłowaniem otworów.

Załącznik:
k5.jpg
k5.jpg [ 56.25 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Teraz czujnik mocno siedzi, a aluminiowa blaszka nie zakłóca impulsu.
W ten sposób ”cały” silnik znalazł się na modelu.

Załącznik:
k6.jpg
k6.jpg [ 82.96 KiB | Przeglądane 707 razy ]


I tak trochę z drugiej strony, gdzie widać także wlew paliwa, prawie taki sam, jak w oryginale. ;)

Załącznik:
k7.jpg
k7.jpg [ 89.17 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Silnik był gotowy do odpalenia, ale jeszcze zechciało mi się poprzymierzać i spróbować zamocować do kadłuba strzelbę, którą już zresztą znacie.

Załącznik:
k8.jpg
k8.jpg [ 75.76 KiB | Przeglądane 707 razy ]


I można też było mocować wiatrochrony kabinowe, których to mocowanie jest dalece przeskalowane, tzn. zbyt duże, ale chodziło mi o to, aby skutecznie trzymały się kadłuba i być może kiedyś faktycznie spełniały swoją rolę.

Załącznik:
k9.jpg
k9.jpg [ 80.49 KiB | Przeglądane 707 razy ]


No i po ich przyklejeniu, tak to przepiknie było:

Załącznik:
k10.jpg
k10.jpg [ 81 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Przyszła wreszcie też i pora na założenie linek sterowania i sprawdzenie tego, czy moja koncepcja zastosowania żyłki „rybackiej”, bardzo mocnej, takiej do łapania np. suma podobnego do tego, którego nie tak dawno temu złapano pod Wawelem. Okazało się , że linki doskonale się sprawdzają i tak sobie były na swoich miejscach:

Załącznik:
k11.jpg
k11.jpg [ 25.28 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Załącznik:
k12.jpg
k12.jpg [ 25 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Załącznik:
k13.jpg
k13.jpg [ 27.23 KiB | Przeglądane 707 razy ]


A tak wyglądają w komplecie:

Załącznik:
k14.jpg
k14.jpg [ 66.05 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Przymierzyłem też już tak prawie ostatecznie „dolne uzbrojenie” modelu i wg mnie także przepiknie wyglądało:

Załącznik:
k15.jpg
k15.jpg [ 42.12 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Załącznik:
k16.jpg
k16.jpg [ 33.64 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Przesłałem fotkę z tymi przyczepionymi linkami Koledze Andrzejowi ze Słupska i dostałem od niego bardzo cenną i praktyczną wskazówkę , mówiącą o tym, jak zabezpieczyć te snapy na napędach i usterzeniu przed niechcianym i bardzo możliwym samoczynnym wyczepieniem się snapa ze swego miejsca. Chodziło o założenie kawałka przewodu paliwowego albo też takiej rureczki termokurczliwej. Znalazłem stosowny przewód i zaraz te zabezpieczenia zrobiłem. Jeszcze raz dziękuję Andrzeju!

Załącznik:
k17.jpg
k17.jpg [ 29.88 KiB | Przeglądane 707 razy ]


Załącznik:
k18.jpg
k18.jpg [ 24.96 KiB | Przeglądane 707 razy ]


I tyle by było tej dzisiejszej opowiastki. CDN.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: sobota, 31 października 2020, 12:52 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
Jeśli jeszcze do cna nie znudziła Was moja opowiastka o powstawaniu tego modelu, to chociaż pooglądajcie sobie kilka kolejnych fotek. Obrazują one m.in. to, że będąc nawet blisko finiszu takiej dosyć poważnej budowy, można nadziać się na niespodziewaną rafę. A wynika to głównie z niewystarczającego doświadczenia „kierownika budowy”, który w sumie relatywnie niewiele w swym życiu takich budów przeprowadził. Ale po kolei:
Kiedy dojechał do mnie „prowizoryczny stół” właściwych rozmiarów, mogłem na nim położyć kadłub i przystąpić do skręcania modelu. Najpierw przykręciłem zastrzały trzymające centropłat:

Załącznik:
k19 (Copy).jpg
k19 (Copy).jpg [ 67.41 KiB | Przeglądane 612 razy ]



Załącznik:
k20 (Copy).jpg
k20 (Copy).jpg [ 72.67 KiB | Przeglądane 612 razy ]


Pięknie było, a tak się miało miejsce do włożenia dwóch górnych kawałków płata.

Załącznik:
k21 (Copy).jpg
k21 (Copy).jpg [ 66.39 KiB | Przeglądane 612 razy ]


Kiedy te części przymocowałem, odwróciłem całość „do góry nogami” i zacząłem mocować dolne płaty, poprzez gotowe już od dawna zastrzały dwóch „enek”. Coś mi niezbyt pasowało , zastrzały były jakieś przykrótkie, a przecież , kiedy składałam model w całość jeszcze przed oklejeniem całej konstrukcji – wszystko wydawało się być super! Te fotki obrazują skalę tej nieoczekiwanej porażki:

Załącznik:
k22 (Copy).jpg
k22 (Copy).jpg [ 98.25 KiB | Przeglądane 612 razy ]



Załącznik:
k23 (Copy).jpg
k23 (Copy).jpg [ 75.58 KiB | Przeglądane 612 razy ]


Po postawieniu modelu na kołach, widok z przodu był dosłownie powalający. Jak to się nie połamało! I nic nie chciało do siebie pasować!
Czym prędzej to rozebrałem i mając na szczęście materiał, zaraz zacząłem robić nowe rdzenie tych „enek”, co zaowocowało takim nowym obrazem sytuacji:

Załącznik:
k26 (Copy).jpg
k26 (Copy).jpg [ 78.21 KiB | Przeglądane 612 razy ]


Płaty na całej długości były do siebie równoległe i fajnie.
Zacząłem rdzenie oklejać, a po wyschnięciu obrabiać, co jak zwykle, było taką „robotą głupiego”, ale niestety konieczną.

Załącznik:
k27 (Copy).jpg
k27 (Copy).jpg [ 80.75 KiB | Przeglądane 612 razy ]



Załącznik:
k28 (Copy).jpg
k28 (Copy).jpg [ 39.95 KiB | Przeglądane 612 razy ]


Zagruntowanie i w końcu pomalowanie właściwym kolorkiem:

Załącznik:
k29 (Copy).jpg
k29 (Copy).jpg [ 32.4 KiB | Przeglądane 612 razy ]



Załącznik:
k31 (Copy).jpg
k31 (Copy).jpg [ 29.34 KiB | Przeglądane 612 razy ]


Związałem podwozie solidnymi linkami stalowymi, aby nie kiwało się na boki i tak to było:

Załącznik:
k30 (Copy).jpg
k30 (Copy).jpg [ 75.89 KiB | Przeglądane 612 razy ]


i tutaj znowu się okazało, że trafiam na kolejną rafę, ale o tym w nast. odcinku.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: sobota, 31 października 2020, 14:06 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 maja 2010, 21:15
Posty: 7094
Wiek: 51
Lokalizacja: Śrem
(:) :opad: (:)

_________________
Pozdrawiam - Wojciech; POL - 7728
Jantar Themisto; Jantar Magic; Futaba 8FG
FILMY


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: niedziela, 1 listopada 2020, 11:25 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
Model z nowymi „enkami” był gotowy do zrobienia naciągów linkowych między płatami i tak czekał na ich wykonanie:

Załącznik:
p1.jpg
p1.jpg [ 86.39 KiB | Przeglądane 555 razy ]


Aby je zrobić, musiałem sobie wymyślić, jak to by było najlepiej, tak żeby w razie potrzeby dało się te linki odpiąć, a przede wszystkim, by była możliwość w każdej chwili je dowolnie naprężyć.
Zrobiłem więc sobie podręczny przyrząd, aby przy jego pomocy zrobić w miarę podobne do siebie „ósemki” ze stalowego pręta 1 mm. I tak się one miały po zrobieniu i nanizaniu ich na śruby rzymskie:

Załącznik:
p2.jpg
p2.jpg [ 90.26 KiB | Przeglądane 555 razy ]


Aby dało się te linki w każdej chwili wypiąć z węzłów ich stałego mocowania, zastosowałem takie agrafki „rybackie”, wytrzymujące siłę naciągu 8 kG, co w moim przypadku jest siłą zupełnie wystarczającą. I tak to było:

Załącznik:
p3.jpg
p3.jpg [ 101.76 KiB | Przeglądane 555 razy ]


Można już było zakładać całe olinowanie. A po ich założeniu, tak się prezentowały w tych miejscach umożliwiających ich zdjęcie:

Załącznik:
p6.jpg
p6.jpg [ 39.29 KiB | Przeglądane 555 razy ]



Załącznik:
p7.jpg
p7.jpg [ 31.9 KiB | Przeglądane 555 razy ]


Linki były na swoich miejscach, ale w oryginale były także między nimi stabilizatory zapobiegające drganiom linek w locie i w moim modelu też trzeba było takie zrobić, przynajmniej podobne. Znalazłem plastikowy bowden w kolorze czerwonym. Był lekki i zarazem mógł pełnić funkcje ostrzegającą. Przeciąłem go na dwa jednakowej długości kawałki, aluminiowymi nitami osadzonymi na CA zatkałem wszystkie cztery końce i cieniutkim miedzianym drucikiem przymocowałem je do linek, Tak sobie były jeszcze w trakcie przymierzania:

Załącznik:
p4.jpg
p4.jpg [ 47.71 KiB | Przeglądane 555 razy ]



Załącznik:
p5.jpg
p5.jpg [ 56.95 KiB | Przeglądane 555 razy ]


I kiedy model był olinowany, zabezpieczyłem lotki zaciskami /?/, aby się nie kiwały i po raz pierwszy wyniosłem model „na pole”:

Załącznik:
p8.jpg
p8.jpg [ 118.59 KiB | Przeglądane 555 razy ]



Załącznik:
p9.jpg
p9.jpg [ 110.86 KiB | Przeglądane 555 razy ]



Załącznik:
p10.jpg
p10.jpg [ 128.8 KiB | Przeglądane 555 razy ]


Biegałem wokół modelu, jak ten mój kocur za pęcherzem, wszystko wydawało się piękniutkie i kiedy się już napatrzyłem, model wrócił „na stół” , gdzie dobitnie ukazała się ta druga rafa, o której już wspominałem, i gdzieś w głębi od początku o niej wiedziałem, ale wypierałem ją ze świadomości, w mylnym, typowo polskim przekonaniu, że „jakoś to będzie, bo przecież jeszcze nigdy tek nie było, aby jakoś nie było”… Na tej fotce to widać:

Załącznik:
p11.jpg
p11.jpg [ 95.21 KiB | Przeglądane 555 razy ]


A problem zasadzał się na źle wykonanych amortyzatorach, w których to użyłem zupełnie niewłaściwych sprężyn, a które nie tylko nie spełniały pokładanych w nich nadziei /były zdecydowanie zbyt miękkie/, to ponieważ składały się z trzech w sumie kawałków, nie pracowały jednakowo, a ponadto blokowały się w rurce je mieszczącej. Trzeba było więc podwozie zdjąć, amortyzatory rozebrać i szukać odpowiednich sprężyn. W necie, tu w mym miasteczku, na super odrobionej stronie www, znalazłem producenta, deklarującego, że zrobią każdą sprężynę, jak również oferowali kupę innych produktów. Wyszedłem więc, z jakże błędnego założenia, że skoro firma ma taką stronę, prowadzi sprzedaż, to i ma jakiś magazyn, a w nim magazyniera, z którym po ludzku da się porozmawiać i człowiek znajdzie dla mnie dwie odpowiednie sprężyny. Pojechałem więc do tej firmy i w baraku pamiętającym czasy swej świetności w okresie późnego Gomułki, w dwóch pokoikach zlokalizowałem firmę, a w niej chyba właściciela, który po wyłuszczeniu mu sprawy, zadał mi pytanie:
a ile tych sprężyn by pan potrzebował? Ja mu na to, że raczej niezbyt wiele, tak ze cztery w porywach, ale i dwie by mi wystarczyły. Pan na to: że i owszem mogą mi zrobić dowolne sprężyny, jak mu przedstawię dokładny inżynierski rysunek i zamówienie musi opiewać na co najmniej 250 PLN netto.
Ale pan w swej łaskawości podszedł do jakiejś szafy, pogrzebał w niej chwilę i wyciągnął z niej jedną /!/ sprężynę, dosyć długą, ale o właściwej średnicy. W rozumie natychmiast ją przeciąłem na pół i powiedziałem panu, że ją kupuję. Pan na to, że jest z nierdzewki i w związku z tym kosztuje 36 PLN brutto. OK, odparłem, bo faktura i tak w koszty, jako wyposażenie mej firmy. Wróciłem do siebie, sprężynę przepołowiłem i zamontowałem do amortyzatorów, a całe podwozie wróciło na swoje miejsce w modelu. Teraz amortyzatory doskonale się spisują, ale przypuszczam, że nadal są trochę zbyt miękkie. Od czego są jednak sprawdzeni modelarscy Przyjaciele? Dwie kolejne, twardsze sprężyny lada moment dojadą do mnie pocztą i wtedy się zobaczy. I tyle tego odcinka mej gawędy. Cdn.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: czwartek, 5 listopada 2020, 16:05 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
W chwili, kiedy to piszę, budowa mojego „modelu życia” dobiegła już końca i od jakiś 3-4 dni żądne prace przy nim się już nie odbywają. Nasz Szanowny Kolega Andrzej ze Słupska zasugerował mi, bardzo zresztą słusznie, to, że przecież model może mieć także śmigło tak pomalowane, jak ma oryginał. Przyznając Andrzejowi racje, zdziwiłem się czemu samemu na to nie wpadłem. Więc też , jak postanowiłem, tak zrobiłem:

Załącznik:
p12.jpg
p12.jpg [ 145.77 KiB | Przeglądane 472 razy ]


Najpierw zasadniczym, zielonym kolorem RAL 6031. Schły też sobie zrobione i pomalowane popychacze górnych lotek.

Załącznik:
p13.jpg
p13.jpg [ 46.31 KiB | Przeglądane 472 razy ]


A kiedy zielony kolorek sobie wysechł, pomalowałem na żółto końcówki śmigła, aby było śmigło widać podczas rotacji. Kiedy i one wyschły, zacząłem „obijać blachą” krawędzie natarcia śmigła, co tak się odbywało:

Załącznik:
p14.jpg
p14.jpg [ 65.96 KiB | Przeglądane 472 razy ]


Był jeszcze montaż poskładanego w całość podwozia, z wymienionymi sprężynami amortyzatorów:

Załącznik:
p15.jpg
p15.jpg [ 92.97 KiB | Przeglądane 472 razy ]


i wtedy model ponownie mógł wyjechać „na pole”, gdzie wreszcie dokładnie go zważyłem i waga w takim stanie wyszła mi 11,3 kg. Sprawdziłem też S.C. i odrobinę model jest przeważony na przód i być może niczego nie trzeba będzie dokładać mu na ogon.

Załącznik:
p16.jpg
p16.jpg [ 135.32 KiB | Przeglądane 472 razy ]


Załącznik:
p17.jpg
p17.jpg [ 143.05 KiB | Przeglądane 472 razy ]



Załącznik:
p18.jpg
p18.jpg [ 145.97 KiB | Przeglądane 472 razy ]


Po tym „wietrzeniu” model na chwilę wrócił na „stół montażowy, a ja zrobiłem ramkę aluminiową do bezpiecznego i skutecznego powieszeniu modelu pod powałą. Kolega Arek, znający już te fotki, zwrócił mi także słuszną uwagę, abym coś zrobił z tym różykiem bijącym po oczach, a idącym od tej rurki silikonowej mającej we właściwe miejsce odprowadzać spaliny. Wątpiłem, czy taką rurkę da się pomalować i okazało się w praktyce , że srebrnym akrylem samochodowym dało się to zrobić bez najmniejszego problemu. Różyk zniknął, a na jak długo to wytrzyma – się zobaczy. Zawsze można ponownie podmalować.

Załącznik:
p19.jpg
p19.jpg [ 95.7 KiB | Przeglądane 472 razy ]



Załącznik:
p20.jpg
p20.jpg [ 92.5 KiB | Przeglądane 472 razy ]



Załącznik:
p22.jpg
p22.jpg [ 102.37 KiB | Przeglądane 472 razy ]


I ponieważ pilot-oblatywacz ma przeziębioną żonę /test z wynikiem negatywnym/ i musi się zajmować synami i robić za mamusię, model musiał powędrować pod powałę, ale jeśli będzie w miarę przyzwoita pogoda w weekend, to model zjedzie w dół i będziemy starali się go przynajmniej odpalić. Tak teraz wisi na swoim miejscu, specjalnie dla niego wygospodarowanym

Załącznik:
23.jpg
23.jpg [ 1.86 MiB | Przeglądane 472 razy ]



Załącznik:
24.jpg
24.jpg [ 1.88 MiB | Przeglądane 472 razy ]


a ja zaczynam przymierzać się do kolejnego „projektu budowlanego” ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: czwartek, 5 listopada 2020, 17:50 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 5 października 2011, 11:39
Posty: 1340
Wiek: 54
Lokalizacja: Ełk
Ładny. Z pomalowanym śmigłem prezentuje się jak prawdziwy pociak. Ten kolega Andrzej ze Słupska to łebski facet. :lol:

_________________
Pozdrawiam Krzysiek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Po-2 w skali 1 : 4
PostNapisane: czwartek, 5 listopada 2020, 18:48 
Offline
modelarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 10 czerwca 2020, 08:34
Posty: 148
Wiek: 70
Lokalizacja: Kraków
Też tak uważam, a powiem nawet więcej, że i on i Ty jesteście prawdziwymi modelarzami z konkretnym dorobkiem i modelarską historią. Ja dopiero niedawno zacząłem uczyć się rzemiosła i może dożyję egzaminu na czeladnika.

Wysłane z mojego moto e5 plus przy użyciu Tapatalka


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 82 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

77,149,253 Wyświetlone Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL