|
Przyjechał po 50 latach do Polski taki polonus, idzie przez tą Warszawę a ta Warszawa taka smutna, szara, ludzie zasmucenie... Tak się wzruszył, łza mu się utoczyła i tak mówi do siebie: - Ja musie pomóć ten naś biedni kraj. A on się Goldman nazywał. Myśmy mu pomogli wyjechać w 68 a on przyjechał nam pomóc teraz abyśmy wszyscy nie wyjechali. - Ja musie pomóć ten naś biedni kraj, ja nie pamniętam gdzie ja się urodziłem czy pod Radomiem czy Zamościem ale ja mam dużo pieniędzy, ja mam hotel w Nowy Jork, ja mam sklep w Nowy Jork, ja mam ćwierć Nowy Jork i ja musie pomóć ten naś biedni kraj. No i poszedł do jednego urzędu, do drugiego ministerstwa, wszędzie kawa, koniak, nic żeby się dogadać. Wreszcie poszedł piętro wyżej - Panie generalny dyrektorze ja chce pomóć ten naś biedni kraj, proszę mi dać jego specjalistów, żebym ja go handel uczył. Został wydelegowany taki facet dla którego język polski też jest obcy. On plus 7 tłumaczy... czterech z rodziny... wszyscy z rosyjskiego... pięciu od razu poprosiło o azyl... bo ich zmuszano do nauki rosyjskiego... Taka wesoła gromadka jak zwykle w tamtą stronę poleciała. Idą przez ten Nowy Jork, tam pełno neonów się świeci, większe, mniejsze średnie... nagle taki niewielki neonik, na nim napisane Icek Shop... tam warto wejść, bo tam stosunkowo tanie towary są... a u nas jak jest napisane sklep na sklepie to można wejść w taki szok, że zwariować można. Wchodzą do ten Icek Shop a ten Icek zaraz zza lady - Jak ja się cieszę, że znowu Państwa u nas widzę Pierwszy raz ich na oczy widzi a znowu ich widzi. - Czym mogę Państwu służyć? Ten nasz Goldman mówi - Panie Icek ja poproszę pudełko zapałki - A przepraszam - pyta Icek - a duże czy małe - Poproszę małe - Przepraszam a jakiego koloru łebki? - Poproszę czarne - Chwileczkę sprawdzę czy mam Tup, tup, tup za kotarkę za chwilę wychodzi i mówi - Panie Goldman Pan jesteś dla mnie tszi dziecki szczęścia, ja dla Pana przypadkiem znalazł przedostatnie pudełko zapałki z czarne łebki. No za taki luksus płaci Pan dolar więcej... No taniej nie mogę, taniej nie mogę. Ten Goldman za portfel i mówi - Panie Icek a ja mam takie pytanie czy nie mógłby mi Pan znaleźć takie samo pudełko zapałki z czarne łebki tylko żeby łebki z drugiej strony były. - Chwileczkę sprawdzę czy mam. Tup, tup, tup za kotarkę po chwili wychodzi - Panie Goldman ja bardzo Pana przeprasiam, że tak brzydko Pana przezwałem tszi dziecki szczęścia, Pan jesteś dla mnie tuzin dziecki szczęścia w tszi czepki szczęścia urodzone, co ja mówię Pan jesteś kopa tych czepków na jednej głowie na raz. Ja dla Pana znalazł ostatnie pudełko zapałki z czarne łebki z drugiej strony. Za taki luksus płaci Pan dwa dolary więcej, no taniej nie mogę, taniej nie mogę. Ten Goldman za portfel, zapłacił wyszli przed ten sklep i mówi do tego naszego specjalisty - Czy Pan już zrozumiałeś na czym polega ten cały handel? A ten nasz specjalista - Oczywiście, że zrozumiałem, a cóż tu było do zrozumienia. To trzeba po prostu wdrożyć, no. Wsiedli do samolotu. Wrócili z powrotem, Warszawa Śródmieście, sklep PSS Społem, kierownik Kowalski, podchodzą do lady, Goldman mówi - Przepraszam Panie Kowalski czy Pan mógłby mnie sprzedać pudełko zapałki. - Oczywiście, proszę bardzo. - Panie Kowalski ja bardzo Pana przepraszam, ale czy mógłby mnie Pan sprzedać takie samo pudełko zapałki tylko żeby łebki z drugiej strony były ... - Mańka, słyszysz czym ten facet mi głowę zawraca. 20 groszy i won ze sklepu łachu, bo policję zawołam Wyszli przed ten sklep i Goldman do tego naszego specjalisty - Czy Pan już zrozumiałeś na czym polega subtelna różnica między ten handel a ten handel? A ten nasz specjalista - Wie Pan co, ja nie chciałbym usprawiedliwiać pana Kowalskiego ale może on rzeczywiście nie miał zapałek z łebkami z drugiej strony.
Na tym polega różnica między ten handel a ten handel i dlatego mamy to co mamy.
_________________ Pozdrawiam - Wojciech; POL - 7728 Jantar Magic; Futaba 18SZ FILMY
|