Nie no filmiku nie ma ale mam świadka
Płakał nie będę bo model był już mocno wysłużony i już od jakiegoś czasu nosiłem się z myślą o nowym. No ale latał i to całkiem fajnie więc się powstrzymywałem.
Teraz będzie czas się zastanowić nad czymś nowym do bardzo trudnych warunków związanych z chaszczorami po pas przy lądowaniu.
Władek TS II zrobiłem jak mi podpowiedziałeś, czyli zalaminowałem gondole, wkleiłem nowe wręgi. Zostałem przy starych silnikach ponieważ okazało się, że te bicia były związane z pęknięciem gondoli którego nie zauważyłem. Niestety pech w tym roku mnie nie opuszcza. Coś nie halo było z elektroniką i podczas dodania maksymalnych obrotów model natychmiast dziobem leciał w dół. Tak prawie pod kątem 60-70 stopni. Do przedostatniego (prawie) ząbka na przepustnicy leciał idealnie.
Zdarzyło się to dwa razy podczas 1,5 godzinnego latania. Raz na początku no i raz na końcu.
Był niski i wolny przelot i kukurydza zrobiła się strasznie blisko modelu. No to ciach obroty na maksa i ... bęc. Na szczęście raz - było nisko 1-1,5 m nad ziemią, dwa laminat okazał się dobrym pomysłem. Skoczyło się tylko wyrwaną wręgą (wyszł moja fuszerka - na szczęście

) i złamaną ośką w silniku. Po 1,5 h model wrócił na łąkę. Latałem nim w piątek przy znacznym wietrze i dawał radę i nic się już nie działo z elektroniką.
EDIT
Piotr nie na pewno nie będę przewijał. Mam identyczny w zapasie - jak by co.
Ale muszę jeszcze dokładniej sprawdzić ten silnik bo mam wrażenie że to może być jeszcze wina tego odlutowanego kabelka. Naprędce coś przylutowałem ale widzi mi się, że trza mu więcej poświęcić uwagi.