Cytuj:
Strasznie toporne te wasze roboty - zaśmiał się Elon wchodząc do przeszklonej sali konferencyjnej z wielkim stołem, przy którym rozstrzygały się losy świata. Część oczu nadal śledziła zapis video, na którym najnowszy robot z Nexona niezdarnie pokonywał tor przeszkód. Bill uśmiechał się pod nosem i patrzył w blat stołu, stukając o niego palcami. Czekał na Elona.
David, najstarszy i obdarzony tu największym szacunkiem, wstał, wyłączył prezentację, poprawił marynarkę i przejechał wzrokiem po zgromadzonych.
- To rzeczywiście nie wygląda dobrze. Wygląda prawie dobrze. Ale prawie to nie jest to, czego chcemy. Prawda?
Przedstawiciel Nexona podniósł się z krzesła, ale David powstrzymał go ruchem dłoni.
- Ciebie słyszałem już nie raz. Będzie jeszcze czas. Teraz posłuchamy projektu Elona. Wierzę, że razem pójdzie wam lepiej.
- I Billa - powiedział Elon przechodząc w kierunku szczytu stołu. - Mojego i Billa. - Bill podniósł wzrok i skinął głową do kilku par oczu, które na chwilę zwróciły się ku niemu.
- Wygląda na to - zaczął Elon - że weszliśmy w czas, w którym możemy przesiąść się z dorożki do sportowego samochodu. Czas na Etap drugi. Postaram się wyłożyć to szybko, a później porozmawiamy o szczegółach. Zgodziliśmy się, że do etapu kosmicznego będziemy potrzebowali wielu rąk . Pracowników skoncentrowanych i dużo bardziej... oddanych. Jednostek precyzyjnych, jednostek popełniających jak najmniej błędów. Zgodziliśmy się, że potrzebujemy robotów. Świat, jaki znamy może odejść w zapomnienie. Świat ludzi wałęsających się bez celu, marnujących swój potencjał. Taki świat nie zaprowadzi nas już nigdzie wyżej. To owoc, który zaczyna gnić. Ale nie musimy go wyrzucać. Wykorzystując badania Nexona opracowaliśmy wystarczająco dobre modele komunikacji na poziomie master - slave. Świat jest pełen gotowych maszyn. Musimy tylko odpowiednio je okablować.
Wszystkie punkty, które omówię mogą wejść w życie od zaraz i mogą być wdrażane jednocześnie. Punkt pierwszy. Ja. Projekt Starlink polega na umieszczeniu na niskiej orbicie Ziemi tysięcy satelitów, które oplotą planetę pajęczą siecią. Punkt drugi, naziemny, czyli gęsta infrastruktura nadajników nowej generacji. Punkt trzeci, to - najprościej mówiąc, transhumanizm, ale o tym więcej Bill.
- Oprogramowanie, które posiadamy - podjął Bill odchylając się na krześle - jest już po końcowych testach. Czip wprowadzony w ciało człowieka pozwala nam na zastąpienie sieci neuronowych dawcy naszym programem. Krótko mówiąc mamy możliwość przejęcia jednostki i sterowania nią przy pomocy algorytmów, czyli automatyzacja w automatyzacji. Nie musimy już budować świątyń, organizować igrzysk, czy marnować czasu na niskie rozrywki, żeby utrzymywać jednostki w pełnej sprawności psychicznej. Oczywiście nie wszystkie jednostki są tak samo przydatne, więc potrzebna będzie wstępna selekcja. Dzięki komputerom kwantowym i smartfonom już teraz dysponujemy praktycznie kompletną bazą danych na temat każdego człowieka na Ziemi. Każda jednostka już teraz jest wyceniona pod kątami przydatności dla programu kosmicznego. Pozostaje nam odsiew wstępny, a następnie kalibracja systemu.
- To projekt, który przyspieszy naszą cywilizację, wrzuci ją na wyższy poziom. W końcu uda nam się wykorzystać pełną synergię populacji. Zero strat, zero buntów, czysta, kontrolowana energia na nasz użytek.
W drzwiach pojawiła się sekretarka niosąc całą tacę kaw. Elon spojrzał na nią.
- No panowie, musicie przyznać, że pani Angelika prezentuje się dużo lepiej niż robot Nexona skaczący po kartonach.
Oczy zebranych zaświeciły się jasno. Któż by nie chciał mieć pełnej kontroli nad umysłem Angeliki.
- Ale o haremach pomyślimy później. Najpierw praca.
Znalezione gdzieś w necie.