luke napisał(a):
Tak, to były piękne czasy...
... A dziś komórki, komputery, konsole i wszystkie te wynalazki i co? Dzieciaki siedzą w czterech ścianach, boiska na osiedlu na którym kiedyś mieszkałem pozarastały trawą...
Cóż dzieciaki mojego przyjaciela i mój syn przyszli ze 3-4 lata temu i zakomunikowały nam, że wyjeżdżają na weeken.
No OK myślę sobie fajnie w końcu gdzieś pojadą, może w góry czy gdzieś w plener.
A najstarsza córka kolegi, że nie, że oni jadą do kina.?? Hm ... pytam a jak wy jedziecie do kina na weeken i co nocować w nim będziecie,

czy tramwajem 2 dni będziecie jechać

? czy jak? bo Multiplex 30min. od domu.
A oni komunikują, że nie idą do multipleksu tylko, że jadą do kina na premierę ale w Londynie.
Następnego dnia wsiedli w samolot i tyle ich było widzieć.
Na wakacje poinformowali na kilka dni przed wyjazdem, że na żagle jada tyle, że do Chorwacji.
Znajomej dzieciaki pokombinowały coś z biletami lotniczymi za "psie" pieniądze i do Indii poleciały na 2 tygodnie. Mówię tu o dzieciakach w wieku 17-20 lat.
Po poczytaniu wątku wspomnienia przeniosłem do pracy, też trafiłem na bardzo podatny grunt. Nie wiem czy to wina 1 listopada, czy zbliżających sie świąt BN.
Konkluzją rozmów było stwierdzenie, że nasze dzieciństwo było o wiele lepsze i bardziej szczęśliwsze niż nasze dzieci mają obecnie.
My nie mieliśmy takich możliwości jak teraz mają "bachory", ale potrafiliśmy sobie radzić w inny sposób. I to co Luke napisał, żadne telefony nie były potrzebne a kumpli i przyjaciół z tamtych lat do dziś mam, spotykam się i jest fajnie.
Czy nasze dzieci też takie przyjaźnie będą miały hm... nie wiem, wątpię, ale bardzo bym chciałby żeby miały.