Witam serdecznie.
Na imię Artur.
Od gówniarza bawiłem się w modelarstwo latające, młodziki, jaskółki a potem jantar, jeżeli chodzi o modele swobodnie latające.
Nawet z jednym występowałem w lokalnej prasie na początku lat osiemdziesiątych.
Potem modele na uwięzi, klasa F2D. Samodzielne robienie paliwa do silnika samozapłonowego z eteru kupionego w aptece po znajomości - takie były czasy, że zdobyć było trudno oryginalne paliwo.
W międzyczasie jakieś modele kartonowe i rakiety, do których kupowałem silniki w Otwocku.
Potem koniec zabawy w modelarstwo, praca, itd.
Kilkanaście lat temu próbowałem pobawić się w modelarstwo, kupiłem aparaturę 4 kanałową firmy modela, model motoszybowca do samodzielnego montażu i prawie go skończyłem, Tylko prawie, bo w międzyczasie kupiłem dom i zabrakło czasu.
Ostatnio czasu wolnego przybyło i znów bym się pobawił i polatał.
Synowie w ubiegłym roku mnie podeszli i kupili mi Vento na gwiazdkę.
Poszedłem na żywioł, złożyłem go w 5 minut i mimo wiatru poszedłem na łąkę sąsiada i poleciałem. Zadziałało. Latam
i czuję się świetnie, brakowało mi tego.
A właściwie polatałem, po kilku lotach przydzwoniłem w glebę, rozbitek odleżał na szafie kilka miesięcy kilka dni temu zacząłem pracować nad tym modelem. Dzisiaj oblatywałem go z ręki po naprawie i szukając rozwiązania pewnego problemu trafiłem tu. Stwierdziłem, że jest ciekawie, poszedłem za ciosem, zarejestrowałem się i się witam.
