Dziś przyszła do mnie Turnigy 9x z poprawionym firmware czyli wersja v2, Mode 2. Nigdy wcześniej nie miałem w rękach tak zaawansowanego nadajnika - myślałem, że menu mnie przerazi ale obsługa jest dość łatwa. Gdyby nie fakt, że przysłano mi niewłaściwy interface USB to pewnie jeszcze dziś bym podłączył do kompa. Dołączona angielska instrukcja obsługi też jest dość przejrzysta, jednak nie mogłem zrozumieć ustawień mikserów. Ale poczytam więcej i zaczaję o co chodzi. Sprawdziłem też jak długo nadajnik wytrzyma na tym zasilaniu, które mam czyli akumulatorkach AA (mieszany komplet): 4x 2450mAh (Energizer) + 4x"3800mAh" (to drugie to jakieś cudo MegaCell). Trochę się bawiłem, trochę leżała i w sumie spadek napięcia z początkowych 10,5V do 9,5V wg wskazań wyświetlacza nastąpił dopiero po ok. 6h.
Dość upierdliwy jest dźwięk, przy każdym naciśnięciu przycisków obsługujących menu - takie piszczenie/brzęczenie, które nawet po zaklejeniu taśmą miejsca, z którego wychodzi dźwięk daje się we znaki. W warunkach domowych może trochę irytować ale na lotnisku chyba nie jest aż tak upierdliwe, tym bardziej, że podczas lotów do menu się chyba nie zagląda i nie zmienia ustawień

Kontrast wyświetlacza można zmieniać, jednak podświetlenie by się przydało.
To tyle odczuć na świeżo.