gdy w zeszłym tygodniu zapolowałem na kreta, nic w hangarze nie nadawało się do lotu (albo rozbite, albo nie skończone)
a latać się chce...
przypomniałem sobie o projekcie zaczętym w zeszłym roku. chodziło o zrobienie kadłuba z usterzeniem motylkowym do istniejących skrzydeł z innego modelu.
i tak w 4 dni powstał "motylek" (początkowo "bohomaz" - nazwany tak przez milo)

rozpiętość 149cm
cięciwa 150mm,
długo około 70cm (nie mierzyłem)
waga do lotu 600 gram, obciążenie 28,6 g/dm2
dziś odbył się pierwszy lot. wiało ostro (pewnie z 7 m/sek - rękaw praktycznie cały czas w poziomie).
3 rzuty z ręki i na hol.
a tu jak po sznurku (poprzednie modele ostro wężykowały), duża skuteczność steru głębokości, mniejsza na sterze kierunku.
najdłuższy lot trwał 3 minuty.
wniosek końcowy: mi się podoba!!!