Spania w nocy nie miałem, do tego żonka po siódmej z nocki wróciła, to już zupełnie o kimaniu zapomnij więc...
Zamiast grzać cztery litery przed kompem, wypiłem kawę, zapakowałem Jantara i jedziem latać.
Po optycznej analizie otaczającej mnie przestrzeni jedyne słowo jakie wpadało mi do głowy to KICHA.
Tasiemka na wiatrowskazie wisiała bardziej pionowo jak sznurek na szubienicy.
Gęstość powietrza taka, że czyżyki same spadały na ziemię.
Nawet kominy termiczne miały ujemny ciąg, co dało się zauważyć nad pobliskim laskiem, gdzie myszołów zrobił trzy, a może cztery kółka machając skrzydłami i zniknął gdzieś między wierzchołkami drzew.
Pierwszy lot na wykresie wyglądałby jak równia pochyła o nachyleniu 45* i trwał niecałe 5min z wysokości 174m. Dlatego go nie ma.
Do kitu z takim lataniem, robię przerwę na kawę.
Muszę powiedzieć, że gromadka dzieci machająca ręcznikami znajdująca się pod modelem zdecydowanie poprawia warunki termiczne.
Załącznik:
1.JPG [ 327.8 KiB | Przeglądane 4257 razy ]
Ledwo ponad 5min.

Załącznik:
2.JPG [ 322.85 KiB | Przeglądane 4257 razy ]
Coś tam się udało złapać ale czas poniżej 9min. Plusikiem takim malutkim jest to, że z 80m udało się wyłapać noszenie, ale z jakiego pułapu najpierw spadłem. Było by cacy gdyby silnik zrobił stop na 80m i teraz te 70m w górę.
Załącznik:
3.JPG [ 327.27 KiB | Przeglądane 4257 razy ]
No i tutaj totalna klapa. Niby coś tam podtrzymało na 65m ale wystarczyło na aż 5min.
Załącznik:
4.JPG [ 337.63 KiB | Przeglądane 4257 razy ]
Można by powiedzieć, że udany lot. No ale kurcze z jakiego pułapu

Załącznik:
5.JPG [ 300.29 KiB | Przeglądane 4257 razy ]
I znowu ten pułap, a do tego 5min.
Wnioski z dzisiejszych lotów:
1. Za rzadkie powietrze
2. Termika może przyjmować wartość ujemną
3. Skoro ptaki nie latają, to po co składać model to lotów.
4. Naumiałem się (chyba) dociągnąć model do punktu lądowania z dystansu +/- 25-30m na pułapie ok. 1m
5. Jeszcze setki godzin i tysiące startów przede mną aby każdy lot był powtarzalny.