Czy któryś z modelarzy używa, zna sprawdzone "w boju" specyfiki umożliwiające zlutowanie zwykłą cyną blaszek i elementów alumioniwych?
Próbowałem rosyjską ftkę (kilkuletnią) - nic nie wyszło poza nasmarkanymi fajfołami.
Dokupiłem teraz małą porcyjkę na próbę tego
http://allegro.pl/topnik-do-lutowania-aluminium-lutowanie-cyna-i5875293273.htmli wynik jest dokładnie ten sam.

Próbowałem blaszki alu z płyty z drukarni ok. 0,5 mm (z prawej) i grubszej - ok. 1 mm (z lewej). Lutownica grzałkowa 300W, więc nie było za zimno. Wcierałem grotem cynę w kropkę płynu na blaszce nieoczyszczoną mechanicznie i oczyszczoną przed zakropieniem. I NIC! Czyżby skład tych przypadkowych blaszek nie pasował?!
Nowszy płyn grzany grotem pośmierdziewa podobnie jak ten starszy, przypomina zapach topionej aspiryny przy próbach usuwania lutownicą lakieru ochronnego z miedzianych przewodów nawojowych.
Przy wcześniejszych próbach ftką nieopatrznie skutecznie usunąłem z grotu słabszej lutownicy pokrycie żelazowe. Teraz użyłem specjalnie mocnej lutownicy z grubym miedzianym grotem. I żadnych efektów. Smarka się, dymi, płyn brązowieje, brudzi a lutowie i tek się nie chwyta i nie rozlewa.
Czytałem o starym sposobie domowym polegającym głównie na odseparowaniu tlenu od świeżo oczyszczonego aluminium. Albo smaruje się miejsce do pobielenia smarem po oszlifowaniu, albo szoruje się je w naczyniu z olejem.
I na tak przygotowaną powierzchnię "wciera się" roztopioną cynę mocniejszą lutownicą. Niby proste, ale też mi się nie udaje.
Dlatego szukam prostszego sposobu z topnikami w płynie. Na filmikach w youtubie wychodzi to tak łatwo, jakby niechcący
A w praktyce - szkoda gadać. Podejrzewam nawet, że ci filmowcy oszukują lutując coś, co samo chce się lutować, a wygląda na aluminium.
Może ktoś ma to opanowane? I czym?