Mam pytanie dotyczące techniki laminowania w formie negatywowej.
Jaką zrobić grubość laminatu na poszycie skrzydła żebym nie musiał budować całej konstrukcji wewnątrz, wiecie trochę już leniwy jestem
Dużo tematów o laminowaniu dotyczy szybowców, ja chcę zastosować tą technikę do innych typów samolotów, a przeglądając tematy nie znalazłem odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.
Skrzydło (bez lotki) ma długość 56 cm i szerokość 30 cm od kadłuba i 13 cm na końcu, grubość max 39 mm do min 21 mm na końcu.
Chcę zrobić jako skorupę z laminatu aramidowo - węglowego z jednym żebrem w środku z otworem na bagnet.
Powierzchnia samego skrzydła wynosi ok 11,5 dm2, waga całego samolotu to nie pamiętam ale coś około 1,5kg, jest to Sbach 342 1200mm.
I w związku z tym mam do was parę pytań:
1. jak zaprojektować warstwy żeby było najbardziej optymalnie, wydaje mi się, że jako pierwsza warstwa na żelkot to aramid, potem węgiel, co o tym sądzicie?
2. jaka minimalna grubość takiego laminatu wydaję się mieć wystarczającą wytrzymałość przy tej wielkości skrzydła?
3. jeżeli warto (tak mi się wydaje) zastosować wzmocnienia w postaci pasków węglowych to w jakich miejscach je nałożyć i do jakiej grubości?
Rozumiem, że na tak postawione pytania ciężko będzie jednoznacznie odpowiedzieć, ale każda wasza uwaga będzie dla mnie cenna w momencie przygotowywania się do tego eksperymentu.
Rozważam dwa rozwiązania, jedno że całość będzie z jednego litego laminatu (z lekkimi wzmocnieniami na krawędzi natarcia) lub lekkie i cienkie poszycie z grubymi wzmocnieniami w odpowiednich miejscach.
Dlatego prosiłbym o jakieś porady lub komentarze.
Jarek.