sb82 napisał(a):
Poleciał. Efekt opłakany.
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/41b9a72a26810c9b.htmlWyglądało to tak.
http://www.youtube.com/watch?v=ftyavPTqt10&feature=youtu.beWszystkie wartościowe części ocalały i już są wymontowane. Nikogo nie zabiłem, w nic nie trafiłem.
Nabrałem trochę pokory. Do tej pory myślałem, że to żadna filozofia. Góra-dół, prawo-lewo... i lecimy.
Szacunek panowie.
Zrobię następnego trenerka. Dam znać jak skończę.
HEHEHE skąd ja to znam ?

Jakieś 1,5 roku temu miałem to samo. Myślałem sobie "eee tam, bułka z masłem", niestety ta bułka z masłem okazała się niezłym czerstwym kawałkiem, który nie było łatwo ugryźć.
W efekcie tego "gryzienia" mój pierwszy samolot o mało nie został doszczętnie rozbity. W tym właśnie momencie stwierdziłem, że zbuduję sobie coś do nauki i dopiero jak coś załapię i zacznę "latać" wtedy wezmę mój SUPER MODEL na łąkę. Do dzisiaj tego nie zrobiłem mimo, że latam już całkiem nieźle - to samoocena w oparciu o doświadczenia po wylataniu napewno kilkudziesięciu godzin jeśli nie grubo ponad 100 - na moim AMBeRze i AMBeRze II nauczylem się bardzo dużo. Nauczyłem się przede wszystkim jak nie popadać w nerwowe szarpanie drążkami i jak wyjść z sytuacji kiedy samolot nie chce robić tego o co go pięknie proszę.
I tak do dnia dzisiejszego moje modele zachowały swój pierwotny urok

i kształt. Poniekąd dlatego, że jak zauważyli koledzy chwilę wcześniej, ruchy lotek i steru wyskokości ustawiłem na niewielki skok. To bardzo pomaga w początkowej fazie nauki. Ponadto początkowo latałem tylko przy bezwietrznej pogodzie, teraz zaczynam latać nawet kiedy odrobinę powiewa

i nie obawiam się że wrócę do domu z kupką śmieci. Ale dość przechwałek.
Życzę powodzenia z nowym modelem, mam nadzieję, że nie poprzestaniesz na tym RWD
