JarekF napisał(a):
Na temat symulatorów można pisać bardzo dużo i każdy z nas będzie miał inne doświadczenia i zalecał właśnie ten na którym sam ćwiczy, gdyż uważa go za najlepszy. Oczywiście do proponowanego przez Wojtka "Real Flight 6" oprócz ceny nie można się doczepić. Naprawdę jest super i bardzo realistyczny. A przecież o to chodzi.
Zasada jest jednak prosta. Za jakość trzeba zapłacić. A jeżeli coś jest tanie, albo za Free to raczej trzeba się liczyć z kiepską jakością. Ja używam RC Plane Mastera za 20 funtów. Grafika jako taka i real również. Do ćwiczeń może być.
Chciałbym zwrócić uwagę jednak na coś innego, że do naszego użycia raczej należy ćwiczyć z Joystickiem w formie prawdziwego radia. Wszelkie Pady od X-Boxów czy inne nie mające nic wspólnego z aparaturą sterującą można stosować raczej w formie zabawy i gier komputerowych niż ćwiczenia do realnych lotów.
Chodzi o to, aby wyćwiczyć odpowiednie odruchy na drążkach radia podczas lotu modelu.
No i "Ci" powiem, że się wyćwiczyłem na padzie od X-box'a. Oczywiście zupełnie inaczej się lata jak zauważyłeś padem, TRUDNIEJ z uwagi na nieco inny stosunek długości drążków w padzie (bardzo krótkie - lekki ruch drążka duża zmiana po stronie samolotu) i w nadajniku (znacznie dłuższe drążki niż w padzie - niewielki ruch/niewielkie wychylenie po stronie samolotu). Ja jednak skupiłem się na wyrobieniu w sobie odruchów związanych ze sterowaniem jako takim, precyzyjniej mówiąc żeby nie motać się kiedy samolot leci ode mnie albo do mnie. Podziałało do tego stopnia, że jak początkowo miałem z tym problemy to po kilku godzinach latania padem na symulatorze przestałem się gubić. Teraz nie sprawia mi to żadnych problemów, nawet podczas ćwiczenia podchodzenia do lądowania. Przez ostatnich kilka dni trenowałem lądowania w taki sposób:
nalot w kierunku wprost na mnie, przelot możliwie blisko nad głową - oczywiście rozsądnie - obrót w kierunku samolotu, szybki zwrot i lądowanie "przy nodze". Może to dziwnie zabrzmiało ale tak właśnie się bawię. Dodatkowym utrudnieniem jest wiatr który przebijając się zza drzew jest trochę "zakręcony" i często w takiej sytuacji miota samolotem co powoduje że trzeba się dobrze przyłożyć bo inaczej "GLEBA". A jak sami wiecie gwałtowne ruchy są bardzo nie wskazane w takich sytuacjach, mogą bowiem doprowadzić do ? ... no własnie. Tak więc symulator w zasadzie jak dla mnie nie musi być ULTRA REAL-istyczny, ma natomiast nauczyć pewnych zachowań/reakcji.
Ale oczywiście nikt nie musi się ze mną zgadzać bo ja jestem "inny niż wszyscy" i większość rzeczy robię zupełnie po swojemu

Nawet samoloty buduję według własnego uznanie a nie według jakichkolwiek zasad czy planów - może trudno je nazwać samolotami - ale o dziwio spełniają pokładane w nich oczekiwania - jak narazie

Nie zmienia to jednak faktu że czytam, słucham, rozważam bardzo wiele przekazanych mi przez członków forum myśli dotyczących w/w tematów

Póki co spędzam praktycznie codziennie, o ile pozwala pogoda conajmniej godzinę, latając na zmianę dwoma modelami i doskonalę rzemiosło na byle jakim sprzęcie o wątpliwych parametrach co mi wogóle nie przeszkadza.
Podsumowując: do nauki podstawowych umiejętności pilotażu każdy praktycznie symulator nadaje się bardzo dobrze. Jesli natomiast masz ochotę grzebać i sprawdzać jak model będzie się zachowywał zależnie od parametrów, użytych elementów, ustawień wtedy symulator z pewnością będzie lepszym i tańszym niż testowanie na "żywym organizmie" w postaci jedynego czasem modelu

który można kombinując z ustawieniami bezpowrotnie zniszczyć.
A propo's tych dodatkowych możliwości jak zawisy itp. Wolę jednak kiedy model robi to do czego z założenia został zbudowany

LATAĆ
