ToTo-0 sprawiał niestety młodym adeptom pewne problemy. Głównie wynikały one z popraności wyważenia modelu.
Krótki kadłub nie był zbyt tolerancyjny na to. Długi przód w stosunku do reszty modelu wymagał naprawdę lekkiego silnika.
Ponadto model wykonany zbyt ciężko nie najlepiej szybował, mała pow. skrzydła to też i mała bezwładność modelu i większa czułość na ruchy drążkami.
To było główną przyczyną rozbijania tego modelu.
Tutaj mamy coś większego. Oczywiście sylwetka podobna.
Sugestia napędu pchającego jest kusząca. Model taki jednak wymaga naprawdę dbałości wykonania głównie w zakresie poprawności wychyłu silnika i tutaj nie wybacza błędu. Konstrukcja modelu też się komplikuje, wynika to głównie dużego "wypuszczenia" silnika w górę, minimum 15 cm ponad belkę kadłuba przy założeniu śmigła ośmiocalowego, a głównie takim śmigłem się będziemy posługiwać.
Poruszana kwestia uszkadzania silnika i śmigła. no cóż istnieje coś takiego jak propsaver i sinik osłonięty depronową maską.
Stara szkoła uczy :
- szybowiec sterowany kierunkiem i wysokością
- szybowiec z lotkami
- motoszybowiec
- klasyczny trener górnopłat
Wydaje mi się żę w tym miejscu mam wszystko naraz i moge model w ten sposób potraktować.
Oblot jako szybowiec bez napędu, potem zakładam silnik i mam motoszybwca, obcinam końcówki płatów i mam trenera.
Może źle myślę , może jednak faktycznie coś w układzie EasyStara.

Narazie jako główne kryterium przyjmuje minimalny zasób materiałowy i maksymalną prostotę konstrukcji.