Osa napisał(a):
Dampery też je nazywają. Proponowałbym również by podobnych rad co do doboru silnika do tak poważnego modelu udzielać na podstawie własnych doświadczeń, a nie zaczytanych gdzieś tam. Przepraszam Stefan ale ile miałeś benzyn na chodzie w swoim modelu? A rozpisujesz się jak jakiś autorytet który nie wiadomo ile modeli zbudował, wyposażył, oblatał i eksploatował. Dzwonić dzwonią ale w którym kościele?
Ja jedną ale siedzę cicho i włos mi się jeży jak czytam takie kwiatuszki. Zaproponujcie od razu jakąś 250-tkę rzędową bo miejsca pod maską powinno wystarczyć. Ludzie...
Zdecydowanie Stefan ma ostatnimi czasy słabe dni. Znać się na wszystkim a znać się naprawdę to dwie różnie sprawy.
karlem napisał(a):
Kiedyś to nazywano "lordy".
Co do domku (tfu, co za nazwa); wykonany własnoręcznie a fabrycznie, to często dzień do nocy. Jeśli wielebny sam poklei, to może wytrzymać. Czego życzę.
Mój Jak-54 (w/g Great Planes Yak-54?

) z Fuji 43ccm jak dotąd (odpukać), jeszcze się nie rozlatuje, ale, kto wie... wszystko przede mną

Też mi się to określenie "domek" nie podoba, ale innego nie ma a to znają wszyscy i wiedzą o co kaman

. Wzmocnienie samego domek/domku (krzywa jak to odmienić po polskiemu), to niestety połowa sukcesu. Jak zrobi Krzychu nowy mocniejszy to i wręgę silnikową też trzeba trochę wzmocnić bo silnik poleci wówczas razem z domkiem. W takich sytuacjach silnikowi jest bez różnicy czy poleci sam czy razem z domkiem
A w takich modelach producent domek i wręgę robi zawsze na styk, żeby nie dokładać wagi, więc robienie nowego swojego musi być mocno przemyślane. A jak producent przewidział na silnik 30ccm a Krzychy wsadzi za namową 55ccm to już nie ma to tamto, tylko trzeba wzmocnić domek i wręgę.