No to powrózmy sobie z fusów do kawy

Obstawiam, że miejsce gdzie przebywa nasz mammuth ma opcję limitowanego internetu, np. za dobre sprawowanie można sobie poguglować

A że Robercik to pokornych nie należy, to...
Podobnie może być z telefonem

Zajęcia mają od wczesnych godzin porannych do późnych wieczornych. Ot taka szkoła dla twardzieli.
No i teraz możemy obstawiać lub wrózyć czy do Roberta mówią guru, czy może w oknie ma firankę w kratkę.
Cokolwiek by z wróżb nie wyszło, to postawa Roberta jest baaardzo niestosowna.
OK, może ma problemy aby z nami się skontaktować, ale zabronić mówić co się z nim dzieje... trochę nie fair.
Nie żeby zaraz via-public na forum, ale kilku osobom należą się pewne wyjaśnienia, chyba że mammuth jest pensjonariuszem ośrodka typu Tworki, to mogłoby go takie milczenie tłumaczyć, bo fakt bycia sparaliżowanym czy ciężko chorym już niekoniecznie.
A Wam co wyszło z tych fusów po kawie?