Jasny gwint, no... Siedzę sobie w fotelu, ożarty jestem i basta. Żonka z synkiem na sanki poszła i basta. Więc dorwałem się do ciasta i tak sobie myślę co by tu zmajstrować zanim oni wrócą. Zwlekłem tą swoją Proximę z szafy na stół i tak kombinuję jak tu zrobić mocowanie kabiny. Nawet już sobie wykombinowałem w tym swoim małym rozumku, że zakombinuję z magnesami a pierwej muszę je nabyć drogą kupna za bilety lub żetony NBP. Problemu raczej z tym nie będzie. Ciepnąłem jeszcze swym prawym okiem na skrzydełka (lewe mam +0,25dpi) i... zaczęło się. Doznałem natchnienia

Taki głos wewnętrzny się we mnie odezwał, to jest coś takiego co siedzi w środku mówi zrób i się robi i takie ciary po plecach mi przeszły. Myślę sobie kurcze będę jak Kaszpirowski leczył, tylko jeszcze nie wiem jak z tymi rękami robić. Ale to od nowego roku. Znaczy się moje seanse też nikogo nie uzdrowią ale będę brał taniej. Teraz wróćmy do skrzydełek. Patrzę na te skrzydła i zastanawiam się nad serwami w nich zamontowanymi. Czemu zdecydowana większość modeli ma je montowane w dolnej części skrzydła. Przecież ze wzdlędów czysto aerodynamicznych lepiej by było je montować w górnej części skrzydła co dałoby bardziej laminarny opływ powietrza pod skrzydłem, gdzie wytwarza się siła nośna. Tak samo jest z zawiasami lotek i klap. Zawiasy w lotkach mocowałbym na górnej ich krawędzi, a zawiasy klap na ich dolnej krawędzi. Jeżeli co do zawiasow w klapach większość konstrukcji ma je tak właśnie montowane, to w lotach najczęściej są one mocowane na środku "krawędzi natarcia" (lotki). A przecież lotka skuteczniej działa wychylona do góry jak w dół.
Może bym i doszedł do jakiegoś koncensusu ale żona z sanek wróciła i zachciała cista, więc...
Proxima wróciła na szafę a ja pozostałem z nierozwiązanym dylematem.