Czołem!
Posiadam sobie taką ładowarkę:
Niestety już nie do kupienia.
Do dziś działała od kilku lat bez najmniejszych zastrzeżeń. Jednak coś zwarłem podczas ładowania LiPola i z ładowarki ulotnił się niemiły zapach i równie niemiły czarny dym.
Poniżej fotki zniszczenia (5mpx - fotki spore więc uwaga):
http://img713.imageshack.us/img713/5876/1000883x.jpghttp://img21.imageshack.us/img21/8779/1000882l.jpgZ dymem poszedł scalak, na płytce opisany jako FET3 (w miejscu scalaka FET2 nie ma nic a scalak FET1 ma symbol F7413 -
http://pdf1.alldatasheet.com/datasheet- ... 13PBF.html coś takiego)
Dostał także kondensator (25V 470uF) - jest w nim wypalona dziura. Nie wiem co z diodą i innymi podzespołami w najbliższym sąsiedztwie spalonego FETa. Sądzę jednak że w okolicy scalaka musiało być gorąco, obudowa jest okopcona i to zdrowo. Teraz dwa pytania. Czy sądzicie że jest sens i fizyczna możliwość naprawienia tej ładowarki, czy może np ścieżki są popalone i nie ma szans tego zrobić? Jeśli tak, to czy ten spalony scalak ma szanse być znalezionym przeze mnie układem?
Jeśli chodzi o działanie ładowarki to działa tak jak gdyby nigdy nic. Problem w tym, że ładowanie lipola odbywa się prądem 0.01A (taki prąd pokazuje wyświetlacz na ładowarce) czyli fizycznie ładowanie nie występuje.
Pozdrawiam
Szymon
