Nie wiedziałem że masaż pomaga, muszę spróbować, zawiozę kilka koleżance która jest dobra w trym fachu. Po jej kuracji wszystkie moje pakiety będą jak nowe.
Osobiście stosowałem dotychczas metodę odnowy psychologicznej tzn. kładę pakiet na miękkiej ściereczce na stoliku siadam i mówię do niego jaki jest mi potrzebny, że wszyscy go w domu lubią i obiecuję poprawę bytu.
A tak poważnie kilka tygodni temu zrobiłem mały remanent w mojej modelarni po tym jak zachował się jeden mój pakiet.
Pakiet niebieski Turnigy 2200mah miał już ok 30-40 cykli, trzymał dobrze ale był już lekko napuchnięty. Nigdy nie był uderzony, nie spadł ani nic z tych rzeczy. Po zakończeniu sezonu, rozładowywałem wszystkie pakiety do poziomu przechowywania za pomocą odpowiedniej funkcji w ładowarce. Po przełożeniu tego wskazanego z miejsca na miejsce zaczął syczeć, dymić i mocno napuchł, na szczęście na tym się tylko skończyło.
Po tym zdarzeniu przejrzałem wszystkie pakiety i pozbyłem się jeszcze jednego który kiedyś przeżył kreta. Zawsze byłem nastawiony trochę sceptycznie do historii o zapalających się pakietach, ale teraz zmieniłem podejście.
Dla kontrastu jeszcze opowiem, kiedyś po krecie padł mi pakiet (jedna cela) dokładnie taki sam jak ten opisany powyżej. Był mocno uderzony od przodu więc postanowiłem się nim "pobawić" i wywołać, no nie wiem, może i samozapłon czy coś. Ustawiłem kamerkę i zwarłem końce przewodów na stałe mając nadzieję że będzie potem filmik na Youtube. Niestety jedyny efekt jaki udało mi się wywołać to dym z rozgrzanych przewodów zasilających na których całkowicie stopiła się izolacja a pakiet ostatecznie tylko trochę napuchł. Nawet pomimo tego, że wcześniej przed kretem, był w zasadzie naładowany i jeszcze nie zdążył się rozładować.