W poprzednim wątku doszedłem do tego, że kiepski pakiet jest odpowiedzialny za wariowanie napięcia w moim JR x-347.
Zamówiłem więc nowy pakiet, tym razem LiFePO4, szmery bajery balancery.
Żeby iść z postępem i w ogóle.
W nowym pakiecie wtyczka JR, ale taka nowa, biała, nie ciemnoszara jak w starych JR-ach, inna też w kształcie.
(btw do tej pory nie udało mi się znaleźć informacji, jak się stara wtyczka JR nazywa ani kto ją produkował).
2 razy sprawdziłem, jak się podłączało pakiet, gdzie + a gdzie -...
I co? I oczywiście podłączyłem na odwrót, zgodnie z którymś prawem Murphye'ego.
Kolejne prawo Murphy'ego też zadziałało, a jakże.
Szybki bezpiecznik 3A poszedł z dymem, ale wcześniej poszło coś jeszcze żeby na pewno się przepalił...
Generalnie nadajnik umarł, więc zrobiłem sekcję zwłok.
Nie pierwszy raz zresztą, parę lat temu musiałem wymienić kwarc procesora na nowy, cięty na zamówienie.
W trakcie badania okazało się, że padł stabilizator 5V dla logiki nadajnika oraz tranzystor w stabilizatorze 6V dla modułu FM.
Pierwszy wymieniłem, drugi wylutowałem (FrSky i tak z niego nie korzysta).
Po poskładaniu i resecie nadajnik ożył i wygląda na to, że ma się dobrze i pożyje kolejne lata.
Potem menu serwisowe, ustawienia, kalibracja itp.
Korzystając z okazji wywaliłem wlutowaną na stałe bateryjkę 3V zastępując ją gniazdem na standardowe CR2032.
I wlutowałem nowe gniazdo pakietu, to współczesne białe.
Są szanse, że błąd się nie powtorzy
