Miał być dzisiaj wklejony kolejny filmik z Youtube, niestety będą wklejone tylko fotki.
Model był w odległości ok 200-250m ode mnie nad skrajem osiedla, obróciłem go spokojnie pod wiatr kierując na siebie. Kiedy włączyłem obroty po paru sekundach nagle utraciłem kontrolę, silnik sam się wyłączył, model zwalił się na bok. Po chwili jednak zareagował znowu silnik, ale tylko na moment. I tak tak było kilka razy na przemian, w końcu jednak odzyskałem kontrolę ale model był już daleko i schowany częsciowo za drzewami. Niestety los mojego EG był juz w tym momencie przesądzony, uciekł z pola widzenia i tylko zgadywałem gdzie walnął. Najgorze że samolot wszedł nad domki jednorodzinne i kiedy walnął obawiałem się najbardziej że wyrządził komuś krzywdę, albo uszkodził jakiś samochód. Po trzech godzinach poszukiwań i odwiedzeniu połowy sąsiadów w końcu model znalazłem na dachu wielkiego garażu pobliskiej firmy. Oddalił się o jakieś 200 metrów od miejsca w którym przestałem nad nim panować. Zaliczył bazpośrednie trafienie w dach pokryty papą.
Stwierdziłem że coś porządnie zakłóciło moje radio. Na pewno nie był to spadek napięcia, silnik na 1/2 obrotów, serwa w stanie spoczynku, dodatkowo zamontowany voltage protektor.
Na kadłubie była zamocowana kamerka która zarejestrowała cały ten nieszczęsny lot, potwierdzając dziwne zachowanie modelu.



Kadłub połamany w wielu miejscach, skrzydła ucierpiały mniej , podobnie jak statecznik poziomy. Tak czy inaczej kadłub strasznie przetrącony raczej nie do odbudowania.
Elektronika cała, silnik pomimo mocnego uderzenia nawet nie bije ośką.
Zastanawiam się czy da się to naprawić czy bedzie nowy model.
A więc u mnie żałoba, na razie wydoiłem 4 piwa i się wyluzowuję, a w tygodniu idę na dach tej firmy sprawdzić czy nie będzie przeciekał.