ZENOBIA... ZWIAŁA !!!Łzy same cisną się do oczu

Relacja z imprezy później.
Było to tak. Wraz z Grzegorzem (krankor) zajechaliśmy w drodze powrotnej do Karola (karlem) na mały popas. W tym miejscu serdecznie dziękujemy Karolowi i Heniowi za solidny posiłek jaki otrzymaliśmy przed dalszą drogą. I tam zapadła decyzja aby pokazać Zenobi ziemię łódzką

. Pojechaliśmy na miejsce które wybrał Karol. Zenobia odpowiednio przygotowana poszła w górę, pokręciła się trochę nad nami. I w pewnym momencie trzykrotnie puściła "gazy" i zaczęła się oddalać w sobie tylko znanym kierunku nie zważając na wysiłki sterującego nią Grzegorza.
Tutaj przychodzą mi do głowy dwa powody takiego zachowania. Być może tak urzekło ją piękno ziemi łódzkiej że postanowiła tutaj ułożyć dalsze życie. W to nie bardzo wierzę, ponieważ nie raz widziała z góry bardziej urokliwe miejsca i nic podobnego się nie zdarzyło. Lub miała dość tego że na każdej imprezie Grzegorz "wtykał" jej z tyłu petardy a ludzie jeszcze się z tego cieszyli

. Bardzo prawdopodobne, ponieważ jak przy zapadających ciemnościach jej szukaliśmy wołając ją po imieniu, a Grzegorz to nawet składał głośne obietnice, cytuję z pamięci "że już nigdy ! że to już ostatni raz !". Nawet nie pisnęła
Poszukiwania były bezowocne
Karol zobowiązał się że rano pojedzie tam i ją odnajdzie bo nie daruje jej takiego zachowania

. Jeżeli Zenobia nie wykręci rano Karolowi jakiegoś numeru, jest nadzieja że wróci do Grzegorza.
W minorowych nastrojach udaliśmy się w drogę powrotną

Wiadomość z ostatniej chwili : Karol ją odnalazł ! Schowała się między oponami w zakładzie wulkanizacyjnym. Karol wykazał się dużą wytrwałością, ponieważ właściciel zakładu posądził go o chęć przywłaszczenia najbardziej łysej opony
Na szczęście cała sprawa zakończyła się szczęśliwie i zapewne Grzegorz odetchnął z ulgą. Pozostaje jeszcze sprawa wiarygodności obietnic składanych jej przez Grzegorza

. Ale o tym przekonamy się na kolejnym spotkaniu modelarskim którego Grzegorz wraz z Zenobię będzie uczestnikiem
