Zaprosil mnie znajomy z Walii - bylo niedaleko - okolo godzinki jazdy (z malym na tylnim siedzeniu - czyli normalnej jazdy

)
Niestety mialem malo czasu - zona dzis na 8 do pracy wracala o 14.
Wiec zawiozlem zone - wrocilem do domku nakarmic mlodego, spakowalem zestaw pierwszej pomocy/potrzeby (pampersy, zestaw klekotek, picie, kanapki, cuksy, aparat, napoje energetyzujace, batony energetyczne i po polgodzinnym poszukiwaniu - nawigacje z uchwytem (bez uchwytu byloby szybciej - bo to jego szukalem pol godziny ... )).
Droga prosta, prawie pusta - dojechalem autostrada jakies 3 mile od lotniska - dalej sie tluklem czyms w rodzaju naszej Gierkowki

i ostatnie pol mili polna droga.
Lotnisko jak lotnisko - kibelek, parking, jakis namiot - gorace napoje i przegryzki (za oplata

)
Pas startowy, siatka odgradzajaca i tyle.
Ponizej pare zdjec - wiecej nie zrobilem - bo maly z wozka wylazl i chcial koniecznie sie zaboardowac na jakis samolot

wiec mialem akcje poscigowe prawie caly czas
Dobra - ja tu stuku stuku, a gawiedz na zdjecia czeka
PS. LADZIAK Za jakosc nie ponosze odpowiedzialnosci

Beda tez filmiki - krecil znajomy - jak wrzuci to doloze linki.
Dzialo sie wiecej i ludzie sie zjezdzali ze sprzetem, ale chwile po 12 musialem sie zbierac niestety.
Za 2 tygodnie relacja z Delyn - tam jade na caly dzien - bedzie pare maszyn 25-39%

oby pogoda dopisala

Pozdrawia Wasz reporter z wyspy skarboof.