Piotrze, akurat na tym forum, znacząca większość to (bez obrazy

) "parapeciarze"
Co do Lamy, to nijak nie da sie jej przystosować do "akrobacji", bowiem to "muł pasiasty" w całym toku rozumowania tego pojęcia.
Żaden koaksjal (model dwu wirnikowy) nie będzie się nadawał do jakiegokolwiek "wariackiego" latania.
Takie możliwości dają modele 4ch jedno wirnikowe w zakresie 2D, oraz 6ch do "szaleństw" 3D.
Przytoczę tutaj mało popularną (znaczy się lubianą) prawdę - nauka na symulatorze przez kilkadziesiąt (dla bardziej opornych kilkaset) godzin, i można myśleć o "podniesieniu" w realu śmigłowca klasy powyżej "250"
Model klasy "450" to już narzędzie którym można zrobić duże kuku sobie, a co gorsza postronnym osobom.
Moja rada jest taka:
1. Zakup dobrej aparatury (będzie służyć dłuższy czas, więc najlepiej kupić najlepszą na jaką Ciebie obecnie stać)
2. Zakup symulatora (PhoenixRC z interfejsem można już nabyć za ~150zł, a jest to chyba najlepszy symulator dla śmigłowców)
3. Kupno modelu klasy "500" (wychodzi niewiele drożej w porównaniu do "450", a jest łatwiejszy do "opanowania") najlepiej w wersji KIT i składanie go w przerwach pomiędzy nauką latania na symulatorze.
4. Jak już Opanujesz wirtualnie start, lądowanie, utrzymanie śmigłowca przodem, bokiem, tyłem, loty po okręgu i ósemce, to wtedy Możesz zacząć myśleć o uruchomieniu modelu w realu...
Wiem, że jest to długa i wymagająca "droga", ale uwierz mi, że zabezpieczy Twój portfel przed wydatkami na kolejne "zabawki" oraz na części zamienne w przypadku tych "większych" modeli.
Mam nadzieję, że pomogłem
