Słoniowaty ( każden jeden wie o kim mowa ) czasu swego angelskiego używając wynalazku Bella zapytał
mnie, czy nie wziąłbym udziału w jego projekcie - jakkolwiek to brzmi i cokolwiek znaczy.
A obiecał wiele, że nie wymienię, a to pobyt na BoraBora, a to udział w Red Bull Race, a to wycieczkę do Omanu,
nawet dwu dniowy pobyt w Licheniu zapewniał mnie, ale to już na mój koszt. Siła argumentów i obietnic była nad wyraz mocna.
Chodziło o zrobienie "suce" malowania, "suce" co to właśnie Słoniowaty produkować zamiaruje z pomocą Adasia zresztą
Zrobiłem mu projekta, wysłałem i już więcej telefonów od Niego nie odbierałem, tam jeszcze pisał esemesami, że od każdego
wyprodukowanego egzemplarza to ja ..... ozłocić mnie miał chłopak jak należy.
No już się nawet z pracy zwolniłem, pod wpływam Sloniowatego, szefa swego zwyzywałem etc.
Przyszłość ma wyglądała świetlanie, jak bym normalnie w lotto wygrał.
Projekt wyszedł tak :

Z wszystkich tych zapowiedzi jedynie Licheń, wypalił, no prawie. Jakoś tak byłem niecałe 100 km od tego miejsca.
Nie minęło kilkanaście miesięcy i nadejszła paczka.
A w niej :
Węgle, wycinanka i trochę akcesoriów.
Nie powiem, nie spodziewałem się, a jak już się spodziewałem, to raczej przesyłki zapakowanej w piękne kolorowe
pudełko pełne zagramanicznych napisów, 100 stronicowej instrukcji obsługi, katalogu, filmu demonstracyjnego
i kuponu promocyjnego na następne 10 lat.
A on mnie to dziad jeden w zwykłym kartongu wysłał, karton zresztą po opaskach był, nawet chyba używanych.

Oczywista obfotografować to musiałem stosownie, żeby było widać jakie wielkie etc i
żeby te wszystkie Jego i Adasia loga uwiecznić.


Znalazłem też odpowiednie wyposażenie, chyba odpowiednie.

Z budową ruszę, jak tylko skończę walkę ze Zlinem.
Teraz tylko sygnalizuję i pozdrawiam Słoniowatego, a i Osę też pozdrawiam.
