| RcClub.eu https://rcclub.eu/ |
|
| SOPWITH CAMEL z "Balsa USA" w skali 1 : 4 https://rcclub.eu/viewtopic.php?f=17&t=11373 |
Strona 2 z 2 |
| Autor: | MareX [ piątek, 1 stycznia 2021, 17:13 ] |
| Tytuł: | Re: SOPWITH CAMEL z "Balsa USA" w skali 1 : 4 |
I co? Nie jest piękny? Dodaj jeszcze w wyobraźni czwarte skrzydło i będziesz wiedział dlaczego mnie ten FK 10 tak nęci. Były gdzieś dokładne fotki tego modelu z filmiku, a mi szkoda mi tej pięknej i rozbitej repliki. Że też musiał mu ten kołek akurat wtedy do góry podskoczyć... Wysłane z mojego moto e5 plus przy użyciu Tapatalka |
|
| Autor: | MareX [ niedziela, 3 stycznia 2021, 16:07 ] |
| Tytuł: | Re: SOPWITH CAMEL z "Balsa USA" w skali 1 : 4 |
Dawno znowu nie było żadnych obrazków, a jednak budowa powoli się toczy, to i nowe obrazki pokazać można. Więc skoro górny płat konstrukcyjnie gotowy, wziąłem się za składanie skrzydła dolnego, jednak ono, w przeciwieństwie do górnego jest troszkę bardziej skomplikowane, chociażby dlatego, że składa się z trzech części. Wynika to z tego, że jego centralna część wchodzi pod kadłub i jest do niego mocowana poprzez dwa kołki i dwie śruby, którymi „na fest” skrzydło jest spajane z kadłubem. Dwa zewnętrzne kawałki są uniesione w górę, w charakterystyczny sposób dla tego samolotu. W tych kawałkach są też umiejscowione i zamocowane serwa napędzające dolne lotki, a z nich poprzez popychacze napędzane są lotki górnego płata. Proste, ja konstrukcja cepa, a dla przypomnienia samolot wszedł do użytkowania na froncie w 1917 roku. Pierwowzór mojego Po-2 został skonstruowany 10 lat później i ma tak samo rozwiązany napęd górnych lotek, czyli sposób był dobry i skuteczny, a ruskie mieli od czego odgapiać, bo zapewne gdzieś takiego „Camela” podłapali. Ale my tutaj sobie gadu, gadu, a mieliśmy o dalszych postępach w budowie modelu. Więc konstrukcja tych dolnych kawałków skrzydła niczym się nie różniła od konstrukcji skrzydła górnego, więc nie ma co jakiś dodatkowych fotek zamieszczać. Było znowu piłowanie góry i spodu każdego z dźwigarów: Załącznik: A tak się miały te dwa kawałki w końcowym stadium ich budowy Załącznik: I kiedy były już gotowe, zacząłem składać tę część środkową: Załącznik: Ten element nawet dosyć szybko mi się poskładał i mogłem go przymierzyć do skrajnych części: Załącznik: Wyszło prawie doskonale Załącznik: A kiedy się już napatrzyłem, całość zważyłem i wyszło mi 0,5 kg. Tych trzech kawałków nie posklejałem w całość, a to dlatego, że będę robił mocowanie serw i łatwiej mi będzie operować skrzydłem w takiej formie. I pytanie: czy może któremuś Koledze zalega gdzieś 5 szt. serw, które mógłbym w tym modelu zastosować? Trzeci dzień jestem już tylko emerytem i gdyby udało się coś dobrego kupić za niższą cenę niż w każdym sklepie modelarskim, byłbym autentycznie wielce zobowiązany. Jeśli byłby ktoś chętny – proszę na PW, albo na maila: micur@poczta.fm Załącznik: c35.jpg [ 54.71 KiB | Przeglądane 149 razy ] Zostało to odłożone na bok, a ja mogłem zacząć przymierzać się do poskładania kadłuba. Jak to się układało, w następnym odcinku opowiastki. |
|
| Autor: | MareX [ środa, 6 stycznia 2021, 12:23 ] |
| Tytuł: | Re: SOPWITH CAMEL z "Balsa USA" w skali 1 : 4 |
Tym razem nieco prędzej nowa porcja obrazków i kilka zdań relacji, jak to dalej mi się lepiło. Kadłub konstrukcyjnie jest chyba nawet mniej skomplikowany od konstrukcji cepa, a to dlatego, że kiedy ten samolot był produkowany, ważna była głównie jego przydatność i skuteczność na „niebie walki”, a nie jakieś skomplikowane zawiłości , wydłużające jedynie proces produkcyjny. Mój proces też był niejako dwukrotnie przyśpieszony, gdyż oba boki kadłuba kleiłem jednocześnie, budując je jeden na drugim. Pierwszą warstwę głównych listew oddzieliłem wąską , przeźroczystą taśmą klejącą i na niej położyłem drugą warstwę tych głównych listew. Tak to się miało: Załącznik: c36.jpg [ 57.3 KiB | Przeglądane 107 razy ] A później wklejałem podobnie pozostałe poprzeczki i skośne listwy. Wszystkie elementy były dokładnie takie same, jak te niżej leżące i w sumie oba boczki były praktycznie takie same. Załącznik: c37.jpg [ 55.08 KiB | Przeglądane 107 razy ] Załącznik: c38.jpg [ 55.25 KiB | Przeglądane 107 razy ] Tu już gotowe te boczki, a w tle przymiarka do sklejenia zasadniczej skrzynki kadłubowej Konstrukcja listewkowa tych boczków w kolejnym kroku miała być przyklejona do boków sklejkowych, stanowiących dwie boczne ściany tej skrzynki kadłubowej. Ale aby było ciekawiej, konstruktor te ścianki umieścił nie na zewnątrz boczków listewkowych, a od ich wewnętrznej strony, a czym po raz pierwszy się zetknąłem w mojej historii modelowanie, ale też co to za historia? Tak, czy inaczej ideę pojąłem i sobie to skleiłem, a dla lepszego „chycenia” kleju, przycisnąłem to wszelakim żelastwem, które pod rękę mi wpadło. Załącznik: c39.jpg [ 52.48 KiB | Przeglądane 107 razy ] A teraz z bliska ta zasadnicza część klatki kabinowej, tuż przed jej sklejeniem: Załącznik: c40.jpg [ 49.76 KiB | Przeglądane 107 razy ] I przymiarka gotowych już boczków do tej klatki: Załącznik: Samo klejenie tego w całość to była już „prościzna” i właśnie o te proste kąty się tu rozchodziło: Załącznik: c42.jpg [ 51.79 KiB | Przeglądane 107 razy ] a później zaczęło się wklejanie w kadłub poprzeczek, co stanowiło chyba najtrudniejszy moment budowy kadłuba, bo od tego zależała jego symetria w przekroju podłużnym. I chyba mi się nawet udało to osiągnąć. Załącznik: c43.jpg [ 47.94 KiB | Przeglądane 107 razy ] I kiedy tak sobie kadłub sechł i wreszcie wysechł, stwierdziłem, że te wszystkie łączenia belek części ogonowej, tak na styk, bez żadnych wzmocnień, są z założenia sprzeczne z podstawowymi zasadami elementarnego modelarstwa i postanowiłem temu po swojemu zaradzić. Ale o tym w następnym odcinku. |
|
| Autor: | MareX [ piątek, 8 stycznia 2021, 15:20 ] |
| Tytuł: | Re: SOPWITH CAMEL z "Balsa USA" w skali 1 : 4 |
Widząc , mniej więcej stałą ilość, osób oglądających te moje obrazki, śmiem przypuszczać, że może nie taki ze mnie kiepski fotograf A więc łączenie belek konstrukcyjnych kadłuba metodą „na styk” mi się nie podobało. W zbiorach materiałów różnych znalazłem kawałek sklejki 0,8 mm, z której to powycinałem nakładki i od wewnętrznej strony poprzyklejałem je w tych newralgicznych miejscach: Załącznik: Było mi mało tego wzmocnienia , więc ze sklejki z odzysku, z formatek zestawu, przy pomocy takiej wyrzynarki, powycinałem sobie 16 szt. trójkątów prostokątnych, które także powklejałem w kadłub: Załącznik: Załącznik: c46.jpg [ 47.92 KiB | Przeglądane 57 razy ] Teraz kadłub od razu zrobił się sztywniejszy i fajnie. Można było przystąpić do robienia usterzenia. Amerykański producent załączył do zestawu odpowiednio wycięte kawałki sklejki, jako formy do lamelowania krzywizn usterzenia. Była też wiązka listewek balsowych do tego celu przeznaczonych, ale nie było środka skutecznie te listewki zmiękczającego. Pojechałem więc do „Obi”, gdzie drogą kupna wszedłem w posiadanie tzw. wody amoniakalnej o stężeniu 25% /zajzajer okropnie „capiący”/ i w tym świństwie listewki moczyłem i kleiłem na tych sklejkowych formach. Załącznik: Tu naczynie do moczenia listewek, przycisk i sam „zajzajer”. A tak się miały lamelki na formie podczas schnięcia: Załącznik: Kiedy kształt statecznika pionowego sobie sechł, mogłem przystąpić do lamelowania kształtu statecznika poziomego : Załącznik: c49.jpg [ 46.29 KiB | Przeglądane 57 razy ] a następnie jednej z połówek steru wysokości: Załącznik: c50.jpg [ 53.14 KiB | Przeglądane 57 razy ] Obrócenie pozwalało na wykonanie drugiej, takiej samej części tego steru. Lamelki sobie schły, a ja zacząłem znowu dłubać przy kadłubie, mocując listwę, która będzie trzymała przednie dolne części zastrzałów mocujących górny płat. Załącznik: c51.jpg [ 40.28 KiB | Przeglądane 57 razy ] Wreszcie można też było wypełniać kontury usterzenia listwami konstrukcyjnymi i do takiego stanu doszedłem: Załącznik: c52.jpg [ 57.29 KiB | Przeglądane 57 razy ] I tyle na dzisiaj tej opowiastki. |
|
| Strona 2 z 2 | Strefa czasowa: UTC + 1 |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|