Witam !
Jako że większość modeli RC, które miałem, zostały ulotnione po długiej przerwie - zabrałem się z powrotem za modele na uwięzi.
Daaawnooo temu otrzymałem od kolegi z forum silniczek KMD - był to mój pierwszy samozapłon, trochę go na początku musiałem wymęczyć, żeby chciał odpalić. Później na modelarni trochę nim polatałem, w domu też, parę kraks i wymian łożysk zaliczył, no ale... zużył się już niestety

. Bardzo ciężko się go odpala - z palca praktycznie nie rusza, dopiero przy rozruszniku jest w stanie odpalić. Dzisiaj odpaliłem go po prawie dwuletniej przerwie w domu (ruszył bez większych problemów), poszedłem na boisko polatać, tam też zapalił, ale z racji że nie mam nikogo do pomocy, a boisko zarośnięte, zastawiłem statecznik skrzynką, model później wciągnąłem do kręgu, ale po trawie już ruszyć nie chciał... no a że nie mogłem zostawić uchwytu samego i biec do modelu, to trochę próbowałem mu pomóc ale nic z tego - zahaczył śmigłem o trawę i zgasł - od tego momentu na boisku nie udało mi się go już zapalić.
Następnym razem wezmę ze sobą kosiarkę, albo chociaż kawałek plandeki, żeby mu zrobić kawałek pasa startowego....
Teraz pytanie:
Czy jest sens kupować kolejnego diesla ? zastanawiałem się nad takim motorkiem:
http://shop.viko-shop.com/fora_engines_ ... unior.html, co prawda wysokoobrotowy, do F2D, ale prędkie latanie fajna sprawa

. Combatu może kiedyś spróbuje, jak akrobacje opanuje

. Póki co potrzebowałbym sprawnego motorka, z którym mam 5min zabawy i 2h latania, a nie na odwrót... No i jeśli faktycznie odpaliłby z palca, odpada skrzynka startowa z akumulatorami i klipsami. Cena tej FORY nie różni się zbytnio od żarowego. Co Wy na to ? Jakieś lepsze pomysły ?
