Czesc,
ja tak do tych linek, co z reszta kiedys poniekad bylo poruszone...

W 1 przypadku prostych linek przy ekstremalnych wychyleniach ster niekoniecznie moze chciec sie wychylic do konca zwazywzszy na to, ze dziala na niego mega sila oporu powietrza. Os dzwigni tworzy bardzo maly kat z linka i dlatego moze sie poddac.
W 2 przypadku linka i os dzwigni tworza wieksiejszy kat i ta linka ja trzyma lepiej. Ster ma mniejsze pole manewru zeby sie poddac.
Jak ktos sie bawil w dopronki, takie naprawde harde depronki tam mozna to zauwazyc jako piekny tego przyklad

Skoro to rozwiazanie nie jest dobre wg niektorych, to dlaczego czolowi piloci F3A takie stosuja? Bo umozliwia dokladniejsze sterowanie - czuli brak luzow... Ale w sumie oba rozwiazania dzialaja, zalezy tylko kto i czego od samolotu wymaga. I wybaczcie, ze tak sie czepiam tego F3A non stop.
EDIT.
Zastanawiam sie nad jedna rzecza w elektrykach. Zwazywszy na duze smiglo i moment obrotowy sily dzialajace na domek przy ciasnych zwrotach sa duze- moment zyroskopowy. Wszyscy stosuja jednopunktowe podparcie silnika z tylu na wredze. Nie mieliscie nigdy problemow np. z niesiowoscia podczas lotu lub ewakuacja silnika?? W sumie pytanie raczej do Krzyska, bo popelnil kilka takich fajnych latadel. Ostatnio w modelu mialem przykry przypadek, ze w polpetli z wpisana beczka w dol... Urwal mi sie silnik z dwumetrowego samolotu. Wzial ze soba od razu caly segment silnikowy. A ze model laminatowy, to wiadomo co... Teraz płodze projekt dwumetrowego 3D i silnik w miejscu przeciecia maski bedzie podparty lozyskiem, zwlaszcza ze smiglo 22cale i mega moment - 12kg ciagu ^^
Sławku, jak masz laczone polowki SW? Bo na zdjeciach kiepsko widac...