Dziś byłem latać na lotnisku w Barwałdzie. Bardzo mocny wiatr w górzystym terenie i spore obawy. Przełamałem się jednak i muszę przyznać, REWELACJA! Nie zmieniałem SC, ani trymowania. Model lata świetnie. W pewnym momencie termika była tak mocna, że model zaczął znikać w mgnieniu oka. Zacząłem kręcić kółka z bardzo dużym przechyleniem na skrzydło, licząc na to, że zacznie tracić wysokość. Niestety nabrał tylko prędkości i dalej szedł w górę. Spanikowałem. Myślałem, że ucieknie i nie daj boże narobi gdzieś dziadostwa. Zacząłem schodzić w dół pod bardzo dużym kątem. W sekundę nabierał takiej prędkości, że z tak dużej odległości, mimo ostrego wiatru słychać było świst skrzydeł. Myślałem, że się rozpadnie.

zacząłem lecieć z wiatrem za górę. Tam się uspokoiło i model powoli zaczął opadać.
Było to moje pierwsza spotkanie z takimi warunkami w mojej bardzo krótkiej karierze pilota szybowca RC.
Na szczęście nic się nie stało, a ja jestem mądrzejszy o to doświadczenie. Później latałem już niżej, cały czas robiąc kółka w ok 30 stopniowym pochyleniu. Pakiet wystarczył na cały dzień lotu. Służył tylko do startu i ew. do drugiego podejścia do lądowania.