
Dobra - poleciał, poleciał nie ziemsko zresztą. Ale żeby poleciał to go musiałem skończyć, co i na paru fotkach z małymi uwagami zapodaję.
Kadłub - robiłem, a przynajmniej miałem zamiar robić zgodnie z instrukcją.
I tak przód wzmocniony, łącze do serw płata polutowane.


Zabawa jak to bywa najlepsza bywa od tyłu. Znaczy zastosowane przez mnie serwa
trochę wymiarami odstępują od tych czerwonych MPX-a, znaczy są odrobinę większe.
I za bardzo nie pasują.

Szczelina do poprowadzenia okablowania tych serw też jest za mała i trudno w niej zmieścić druta.
Poszerzyłem.

W końcu udało mi się wszystko upchać.

Podociągałem wszystkie kable z dużym naddatkiem zresztą.

Do sklejenia ze sobą obu połówek kadłuba użyłem UHU PORA i CA
Czyli smaruję POREM, czekam pięć minut, sklejam i następnie zalewam od zewnątrz CA z przyspieszaczem.

Mocowanie usterzenia wklejam analogicznie.

Wklejam "ryja", znów UHU POR + CA

Kadłub wzmocniony jest na całej długości czterema prętami szklanymi, góra, dół i boki.
Rowki pod pręty są słusznych wymiarów, wklejam na CA i ..... klnę ba myśl o szpachlowaniu tego.
Te przekleństwa to dopiero preludium przed "uprętowianiem" skrzydła.

Problem prętów rozwiązałem z pomocą żywicy 30 minutowej i talku.
Tak to wychodzi po wyszlifowaniu.
Szlifuję ..... pilnikiem do paznokci, a właściwie nim poleruję. A co ?

Ogon wklejony, tu nie było jakichkolwiek problemów.

Pręty w skrzydle, to zajęło mi najwięcej czasu, dwukrotnie musiałem szpachlować i szlifować.
Papier 180 w zupełności wystarczy. Wykończenie 240

Wstawione lekko wystające serwa lotek, model pokryty taśmami pakowymi.
Serwa w związku z tym zostaną zasłonięte własnoręcznie zrobionymi osłonami,
fabryczne nie obejmują jak widać całego serwa a tylko popychacz.

I jeszcze parę fotek gotowca przed odlotem z "nie żoną", jak Michał słusznie zauważył





Oblot się odbył.
Co ja będę gadał ?
Orgazm i tyle.
Czekam na foty czynione przez kolegów z tego zdarzenia, jak dostanę zapodam.
Bez filmu się nie liczy, film będzie jak go nakręcę.