Spokojnie poleci, już poleciał.
Teraz Antares czeka na oblot a Fascination na poskładanie.
Czy ktoś mógłby na dwa tygodnie zatrzymać czas na świecie!!!
Jak mnie rodzona małżonka nie wyciągnie na zakupy to może się udać z tym SKYPE ale jak będzie tak jak ostatnio...
Wyciągnęła mnie razem z teściową przed świętami (minione bożenarodzenie) do hipermarketu w Poznaniu.
Kurna Poznań zakorkowany na amen.
W pewnym momencie zaczął po chodniku wyprzedzać mnie facet na wózku inwalidzkim i był to ten moment, gdzie mu zazdrościłem poruszania się tym sprzętem.
Półtora godziny jechaliśmy przez Poznań. Półtora godziny. Czujecie to, ja i moja rodzona małżonka i teściowa w moim samochodzie, półtora godziny.
W milczeniu!
Ja słuchałem radia.
Dojechaliśmy pod hipermarket. Parking 16 hektarów. Samochód przy samochodzie. Miliony miejsc parkingowych. I wszystko q...wa zajęte.
15 razy objeżdżałem w koło.
Wgrzany byłem na maksa. Pot leciał mi po plecach, para szła uszami ale... wreszcie zaparkowałem.
Przeszliśmy przez obrotowe drzwi wejściowe i moja z teściową bierze kurs na regały.
Mnie gorąco, wkurzony jestem, chciałbym chwilę odsapnąć, odpocząć a te już w regały.
No to się do niej drę: Ej niunia stop. Zasłużyłem chyba na loda.
Bo za wejściem po prawej stronie stała akurat taka budka w której dziewczę sprzedawało te takie kręcone z polewą czekoladową.
Nie chcecie wiedzieć jaka była jej reakcja i jaką wiąchę mi puściła.
Wystarczy jak powiem, że wszelkie insekty i gryzonie spierdzielały z tej kaufhali jakby nadchodził koniec świata.
Podobno do dzisiaj mają z nimi spokój.
Doszedłem do tej budki, proszę o loda, dziewczę mi podaje mówiąc dwa pięćdziesiąt.
Wyciągam z kieszeni 5zł, czujecie 5zł. i mówię - reszty nie trzeba.
Teściowa jak to zobaczyła, to zaczęła mnie gryźć po ręce. Mówię zostaw czasami trzeba mieć gest i zaszpanować.
Odchodziliśmy od tej budki godnie, zostawiając niesamowite wrażenie... i kupe kasy
Ale... jaką wpadkę zaliczyłem kilka kroków dalej. Szkoda słów...
Dziewczyna chodziła i na takiej drewnianej tacy, zawieszonej na szyi sprzedawała te amerykańskie, metalowe zapalniczki napełniane ropą. No kurna zawsze chciałem mieć taką zapalniczkę.
Teraz to już wiem, że one się zipo nazywają ale wtedy... to se w głowie elementarz zrobiłem i myślenie było nawet logiczne.
Jak pisze Auchan a czyta się Oszął, jeżeli pisze Geant a czyta się Żoą, jak pisze pizza a czyta się picca, to jak było napisane zippo... Chyba mogłem się pomylić, co nie.
No i zawołałem kulturalnie, Ej pokaż to cipo.
Jakbym rozpoczął III Wojnę Światową, to bym tak nie został potraktowany. Że cham, prostak, że dorosły facet a nie wychowany, że zachowuje się jak bydle, że cwaniaczek, no całe wiadro pomyj na mnie.
Bogu ducha winny człowiek, polskiego się całe życie uczyłem.
Teściowa zatrzymała się przy witrynie z futrami. Podchodzę a ona nic. Beton. marmur głaz, totalny bezruch ale jak zobaczyłem ceny na tych futrach zrobiłem dokładnie to samo i nagle słyszę takie westchnienie - Ehh, a Zosia ma. Ehh jak ja bym chciała mieć takie futro.
Mówię: mamusia nic prostszego, musisz tylko zacząć jeść Whiskas. W reklamie takiemu malutkiemu kotkowi pomogło.
Spojrzała na mnie z nienawiścią o poszła... w buty.
Doszedłem do niej i widzę jak szpilki przymierza.
Pytam, co mamusia robi.
Szpilki przymierzam, bo teraz taka moda.
Jak moda, żeby hipopotamy na szczudłach chodziły!
No i właśnie zaraz po tych słowach poczułem na swojej stopie jaką moc ma szpilka...
Mówię no dobra mamusia się nie gniewa, stań w tych szpilkach fotkę Ci zrobię. Wyjąłem komórkę, jedna, druga trzecia fotka.
A po co Ci te zdjęcia?
A dam koledze z pracy. Jego syn zbiera pokemony.
No i ruszyła jak czołg w tych szpilkach za mną po tym sklepie z butami.
Do dziś dziękuję właścicielowi, że mogłem zdemolowanie sklepu odpracować w wolne soboty i niedziele.
Myślałem, że to koniec zakupów a tu teściowa wyciąga z torebki listę zakupów, która spokojnie wystarczyłaby na dwukrotne owinięcie skrzydeł szybowca klasy standard.
Rozerwała tą listę na pół, dała mi jedną część i powiedziała, że tak będzie szybciej i poszła w półki a ja...
Ja zostałem sam z tą listą.
Pierwsza pozycja na liście - papier toaletowy.
Ruszyłem w półki w poszukiwaniu papieru toaletowego.
Nagle sobie uświadomiłem, że te wszystkie pochody, manifestacje, wiece zgromadzili pod jednym dachem. Tłumy, tłumy, tłumy ludzi. A to wszystko z tymi wózkami z jednego końca na drugi na prędkościach poddźwiękowych.
Nagle sobie uświadomiłem, jak ja stąd wyjdę

Poszedłem w półki. Pierwsza aleja to były konserwy.
Chyba wszystkie konserwy z całej polski zwieźli i postawili pod jednym dachem. Temperatura zaraz spadła o 10 stopni, tyle było żelastwa. Zacząłem biec. Biegłem coś koło kilometra. Wybiegam z tych konserw i co... skrzyżowanie

Na wprost wędliny, w lewo telewizory w prawo do gaci.
Zestresowałem się i myślę... trochę to trwało... może o drogę spytam ale... wyjdę na idiotę... w lesie się kiedyś zgubiłem... ale w lesie się znalazłem, bo las był mniejszy od tego hipermarketu.
Najpierw muszę określić swoje położenie, czyli gdzie jest północ. Zaraz, metoda dedukcji. Z czym ci się kojarzą gacie? Z wędlinami, telewizorami czy...
Dobra wszedłem w gacie.
Idę i idę a tu wszędzie gacie, gacie, gacie, różowe, białe, czarne, kolorowe, koronkowe, z falbankami... gacie, gacie, gacie...
Mur chiński przy tych gaciach to jest krawężnik.
Wreszcie wyszedłem z tych gaci i myślicie, że doszedłem do papieru...
W pasztety wlazłem
Nagle widzę facet pcha wózek z zakupami a w wózku ma grzyby, a te grzyby całkiem ususzone były...
Mówię Boże

on od września tutaj chodzi
W tym momencie podchodzi do mnie facet i się pyta czego szukam.
Północy.
Północ jest tam.
A skąd Pan wie?
Bo tam jest łosoś norweski a on występuje tylko na północy.
Nagle widzę podpaski. Cała nadzieja w podpaskach.
One są tak bliziutko.
Idę w podpachy. Szedłem półtora kilometra, wypadłem i patrzę a tu...
Jest. Papier toaletowy. Pełno papieru toaletowego, stosy, góry, wieżowce.
Biały, różowy, zielony, niebieski, w ptaszki, słoniki, mrówki, kwiatki, fiołkowy, rumiankowy, różany, miętowy, eukaliptusowy...
Miliony papieru toaletowego.
Nagle widzę, że nie tylko ja szukałem. Ludzie w ramiona się sobie rzucili, jedni wzięli nawet ślub, już chciałem uklęknąć i ziemię ucałować...
Już sięgałem za zgrzewkę, gdy ktoś mnie łapie za rękę... sprzedawczyni.
W czym mogę panu pomóc...
Papier toaletowy chcę, duuużo papieru.
Doskonale pan trafił mamy 75 rodzajów papieru toaletowego w 25 odcieniach i 15 zapachach.
Woli pan Alpejski fiołek, liść paproci, dotyk promieni slonecznych.
Papier, papier toaletowy dla teściowej!!!
To może ultra miękki, seledynowy, o zapachu maciejki w misie lub miękki, w kolorze porannej zorzy o zapachu margaretki w serduszka?
Nie, nie, nie... nie wiem.
To może błękitny lazur w konwalie lub motylki.
Nie, nie, nie... nie w motylki. Nigdy do tego motyli nie używałem, kiedyś w plenerze w młodości z liści się skorzystało ale żeby motyle...
Uświadomiłem sobie, że nie wiem czego chcę.
No niech pani sama wybierze.
Zaczęła mi się tak głęboko przyglądać, pytam co się pani na mnie tak patrzy.
Zastanawiam się jaki by do pana pasował.
To chodźmy do przymierzalni zobaczymy w jakim jest mi do du... twarzy.
PAPIER DLA TEŚCIOWEJ POTRZEBUJĘ!!! Zieleń militarną, super twardą w drut kolczasty!!!
Tak mnie wkurzyła, że ją odepchnąłem, chwyciłem pierwszy z brzegu i chodu...
Trzy kilometry mnie goniła...
Dopiero przy monopolowym ją zgubiłem.
Zadzwoniłem do teściowej:
Błagam skieruj mnie na obwodnicę...
Obliczyłem, że tego dnia zrobiłem 47km i 694m moimi malutkimi nóżkami.
I wtedy zrozumiałem, że tylko Polak Korzeniowski mógł być najlepszym chodziarzem na świecie dzięki naszym cholernym hipermarketom.