Zaplanowałem sobie na dziś drugi oblot Falcona po ponownym wklejeniu wręgi silnikowej.
Albo Falcon jest pechowy albo kurde ja.
Składam wczoraj wieczorem model do ponownego wyważenia i problem, nie ma bagnetu. Wywróciłem na drugą stronę cały dom, modelarnię (ale mam teraz porządek), samochód. Nic, kamień w wodę. Szlag mnie trafił.

Ale nic dziś pojechałem do sklepu modelarskiego i kupiłem pręt węglowy bo stalowego nie mieli.
Przyciąłem i pojechałem po pracy na łąkę żeby zobaczyć co i jak z ustawieniami.
Starty zaczynają mi już wychodzić całkiem nieźle.

Pomagam sobie wychylonymi klapami o 4 mm w dół. Model nadal skręca w prawo ale jest to już do opanowania. Ja nie widzę co bym mógł jeszcze poprawić aby wyeliminować tą tendencję. Myślę, że przy okazji jakiegoś spotkania ktoś popatrzy i może dostrzeże to czego ja nie widzę.
Cóż model nadal potrzebuje doregulowania ponieważ nie jestem jeszcze do końca zadowolony z ustawień i jego zachowań. Najbardziej to "motylka" muszę doregulować bo model po włączeniu zadziera i dziwnie podskakuje. Gdyby nie to, to prawdopodobnie dziś bym już wylądował do nogi
SC przesunąłem do przodu na 73 mm i model już tak nie pompuje w locie pod wiatr. Ale z tym SC to będę kombinował dość mocno, aż nie ustalę właściwego dla siebie.
Odchudziłem model o 30 g (bagnet węglowy zamiast stalowy i wywaliłem jedną półkę). Obecna waga do lotu to 1725 g.
No i teraz kilka spostrzeżeń.
Po pierwsze to ma bardzo duże problemy z widocznością - dostrzeżeniem - modelu jak leci na mnie.

Muszę powiedzieć, że gdybym dziś w ostatniej chwili nie pociągnął do góry modelu to przydzwonił bym prawdopodobnie w siebie lub samochód. Ani skrzydeł ani V-ki kompletnie nie widać w locie poziomym tak na wysokości 3-5 m.
Po drugie kołpaki Pelikana te turbo (czerwone) są do przysłowiowej d.y. Wylądowałem dziś bardzo ładnie i spokojnie dwa razy. Za drugim razem ta osłonka z napisem Pelikan odpadła i przepadła. Jak się przyjrzałem bliżej to ten dekielek jest przyklejany na jakiś klej chyba na gorąco (u mnie tylko z jednej strony mały kleks). Zły jestem jak jasny gwint bo muszę kupić nowy.
Po trzecie jak Wy kurde latacie w zimie

Ja po 40 minutach dzisiejszych lotów tak miałem skostniałe ręce, że sterowanie było już trudne. Chyba jakąś grzałkę muszę se kupić i wsadzić w odpowiednie miejsce żeby mnie ogrzewała bo inaczej to "dupa panie Ferdku" latania w zimie nie będzie.
