Z dość dużym poślizgiem czasowym, ale w końcu udało mi się poskładać całość do qpy - a oto efekty:
widok na elementy

zbliżenie na moduł nadajnika i anteny (ta mniejsza nakręcona na moduł to oryginalna Turnigy z dołożoną złączką)

widok na całość gotową do działania (musiałem wejść na taboret żeby się zmieściła w kadrze

)

Został drobiazg, a mianowicie jakieś mocowanie do smyczy. Mam taśmę i szybkozłączki, więc może jeszcze przed wyjazdem zdążę coś wypłodzić - w planach mocowanie będzie 3-punktowe, bo klasyczna smycz nie zapewni odpowiedniej stabilności.
Założenia chyba zostały spełnione:
- kierunki lotu sterowane ruchem jednej dłoni,
- gaz pod palcem wskazującym (w oryginale pod spustem był swicz, ja mam zamiennik potka)
- podstawowe przełączniki obsługiwane kciukiem,
- osobny moduł nadawczy (na fotce - Turnigy, eLeReS czeka na swoją kolej) umożliwiający wymianę w ciągu kilkunastu sekund,
- maszt wyciągający nadajnik jak najwyżej się da (miałem 80 centymetrową rurkę węglową, która idealnie nadała się na przedłużkę),
- maszt ma na obydwu końcach jednakowe gniazda, więc będę miał też możliwość połączenia pulpitu z modułem za pomocą dłuższego kabla, i umieszczenie nadajników na osobnym, wolnostojącym maszcie,
- dzięki gniazdom RP-SMA (dla Turnigy) bądź SMA (dla eLeReSa) mam całkowitą swobodę w dobieraniu anten,
-
no i najważniejsze - przez 3/4 lotu jedną rękę mam wolną, co bezproblemowo pozwoli mi się rozkoszować smakiem dobrze schłodzonego piwa bez czekania na lądowanie modelu

Niestety - gdzieś posiałem jeden przełącznik, więc chwilowo w tym miejscu widnieje gustowna dziura
