Po ponad 9000 m nalotu mojemu Sky Surferowi przydarzyła się dziwna przygoda. Wracając z dłuższej trasy na chwilę straciłem sygnał. Siedziałem w cieniu samochodu, który zapewne częściowo przysłaniał model. Wstałem i wszyto wróciło do normy. Jednak po kilkunastu sekundach (może nieco więcej) na sekundę pojawiło mi się menu OSD, po czym sygnał RC stracił się i model wszedł w tryb AUTO, wracając spokojnie do bazy. Po kilku minutach pojawił się nad bazą i zaczął krążenie. Nieszczęścia chodzą zwykle parami więc i tym razem się to sprawdziło. nieopatrznie postawiłem nadajnik z monitorem (z nagrywarką) na dachu samochodu, usiadłem spokojnie w cieniu bagażnika i czekałem na lądowanie, które powinno nastąpić dopiero za około godzinę. Od czasu do czasu zerkałem na monitor i w pewnym momencie zauważyłem, że zgasł. Był cały gorący. Nic dziwnego, ostre słońce i upał ok. 30 stopni zapewne zrobił swoje. Wyłączyłem i schowałem sprzęt do cienia w bagażniku. Po kilku minutach monitor z nagrywarką uruchomił się bez problemu. Jednak po sprawdzeniu nagrania w domu okazało się, że wszystko do tego czasu ulotniło się. Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że po prostu nie uruchomiłem przed startem nagrywania, ale jestem prawie pewien, że to zrobiłem. W sumie nie mam kluczowego momentu nagrania, jak traci się sygnał RC, ale jest dokładnie tak, jak wcześniej opisałem.
Model długo sobie krążył nad bazą a ja sprawdziłem stronę nadawczą. Eleres mrygał zieloną diodą. Wyjąłem moduł nadawczy, odkręciłem anteną, sprawdziłem przewód łączący eleresa z anteną. Nawet miałem zamiar pojechać do domu po nowy zestaw anteny z przewodem, bo czasu było dość, ale w końcu zrezygnowałem. Model nie reagował na zwiększanie mocy nadajnika czy jego ponowne uruchamianie. Zastanawiałem się, jak będzie wyglądać lądowanie gdy zabraknie prądu. Nie pamiętam już nawet ustawień regulatora, ale chyba wszystko związane z zasilaniem jest na off. Okazało się, że gdy napięcie spadło poniżej ustawionego w OSD alarmu, silnik zmniejszył moc i następnie wyłączył się. Chyba zadziałał stosowny algorytm w Ap&Osd. Model bezpiecznie wylądował w odległości ok. 25 m od miejsca startu. Po wylądowaniu wyłączyłem zasilanie (nadal nie było linku RC), ale po chwili z ciekawości je ponownie włączyłem. Okazało się, że link RC działa i model jest gotowy do lotu. Czyż bym znalazł po 9000 km nalotu kolejny bug eleresa czy też AP?
AP&OSD ma wgraną wersję 2.50 a w eleresie (odbiornik) jest wersja jest wersja 1_25d czy też e.
Film z lądowania awaryjnego po wyczerpaniu się zasilania.
Ponowne włączenie zasilania i wszystko wróciło do normy.
Załącznik:
power-on.jpg [ 302.33 KiB | Przeglądane 3664 razy ]
Załącznik:
power_on.jpg [ 352.07 KiB | Przeglądane 3664 razy ]
I jeszcze fotka z dzisiejszego lotu.